Autostrady: ma być dobrze, będzie później

Dorota Wojnar
opublikowano: 2012-05-07 00:00

Trwa odliczanie i rozliczanie. Zdążą czy nie? Dojedziemy czy staniemy w korku? Będzie infrastrukturalne zwycięstwo czy budowlany blamaż?

Fakt pierwszy: nie wszystkie miasta gospodarze piłkarskich rozgrywek będą połączone autostradami lub wyremontowanymi trasami szybkiego ruchu. Fakt drugi: po meczach europejscy kibice wyjadą, a zostaniemy my — wcześniej czy później, ale jednak z siecią dróg. Kiedy to nastąpi?

Skończą, kiedy skończą

Obecnie w Polsce jest budowanych prawie 1,5 tys. km dróg na podstawie około 130 kontraktów. Zaplanowane na czerwiec EURO 2012 z jednej strony jest błogosławieństwem, z drugiej przekleństwem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

W związku z tą wielką imprezą znalazły się pieniądze i polityczna wola, by roboty ruszyły z kopyta. Ale i oczekiwania wzrosły, by kibice z całego kontynentu sunęli po nowym asfalcie nieświadomi, że jeszcze kilka dni wcześniej był placem budowy.

— Nie ma szans, że do EURO 2012 drogi będą gotowe — wyrokuje Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Budownictwa Drogowego.

Lech Witecki, Generalny Inspektor Dróg Krajowych i Autostrad, tłumaczy, że nie zgodziłby się na uchybienia i niedociągnięcia, jeśli ceną dotrzymania terminu byłoby niedochowanie parametrów jakościowych.

— Zawsze stawiałem w tym biznesie na jakość i bardzo rzetelne rozliczanie się z warunkówkontraktowych i publicznych pieniędzy. Sprawa jest jasna. Na pierwszym miejscu jest jakość, bo to za jakością stoi bezpieczeństwo użytkowników dróg — twierdzi Lech Witecki.

Autostradowe terminy

Zdaniem GDDKiA, gorący kartofel w postaci autostradyA2, który ostatnio często musi przełykać, podobno nie jest aż taki gorący. Po dwóch felernych odcinkach, z budowy których wycofał się chiński Covec, samochody będą mogły jeździć od 31 maja.

— Wraz z wykonawcami zrobimy wszystko, by zachować przejezdność. Teraz wszystko w rękach wykonawców, którzy w kontraktach mają wpisane zapewnienie przejezdności — informuje szef GDDKiA.

Pierwszy odcinek (najbliżej Łodzi) jest gotowy w 80 proc. Drugi miał większego pecha, bo dodatkowo zaliczył bankructwo jednego z wykonawców. Dwa tygodnie po ogłoszeniu upadłości firmy DSS drugi konsorcjant, czyli Bögl a Krýsl Polska, przejął 100 proc. robót i ma dokończyć prace w obiecanym terminie.

Wrocław jeszcze odcięty

Najgorzej skomunikowany z resztą kraju Wrocław ma szanse na częściowe połączenie szybkimi drogami z głównymi miastami w Polsce, ale na komfortową jazdę dwupasmówką z Dolnego Śląska do Warszawy trzeba będzie poczekać.

Do końca maja droga ma być przejezdna w centralnej części kraju, a w czwartym kwartale ma być gotowa na odcinku najbliższym Wrocławiowi.

Dla reszty realne terminy zaczynają się od końca 2013 r. i sięgają do połowy 2014 r. Kontrakt na budowę S5 łączącej Wrocław z Poznaniem został podpisany pod koniec 2011 r.

Wyruszając w tę trasę, nową drogą pojedziemy najwcześniej pod koniec bieżącego roku. Przebudowa S8 trwa także z drugiej strony kraju: w przyszłym miesiącu ma zostać otwarta obwodnica Zambrowa, która jest częścią trasy łączącej stolicę z Białymstokiem.

Ukraina poczeka

Nieco lepiej wygląda budowa autostrady A4 z Krakowa w kierunku wschodnim. Odcinek o długości 20 km między Brzeskiem a Wierzchosławicami (leżącymi około 80 km od Krakowa) też zaliczył rozwód z wykonawcą, który zszedł z budowy, ale już wyłoniono w przetargu nowego.

Kolejne odcinki do Jarosławia mają powstać w pierwszym i drugim kwartale 2013 r. Jak zapewnia GDDKiA, na przełomie tego i przyszłego roku kierowcy będą mogli jechać autostradą A4 z Krakowa do granicy z Ukrainą, A1 z Torunia do Łodzi i A2 z Łodzi do Warszawy.

— Nie widzę możliwości przyspieszenia budowy dróg. O takich działaniach należałoby myśleć już na etapie ogłaszania przetargu, teraz chodzi o urealnienie terminów oddawania inwestycji, które zależą od warunków technologicznych, a nie od kalendarza rozgrywek piłkarskich — mówi Wojciech Malusi.

Rzeka rządzi regionem

Oprócz nierzetelnych lub niewypłacalnych wykonawców, plany budowy mogą pokrzyżować także przyroda (zbuntowana albo zbyt dziewicza) i lokalne niedostatki. Dla przykładu, na Podkarpaciu, gdzie w budowie jest 170 km autostrady, potencjał lokalnych wytwórców i dostawców betonu i mieszanek asfaltowo-bitumicznych jest zbyt mały, by sprostać zapotrzebowaniu tak dużej inwestycji.

Dodatkowo, choć reszta kraju już o tym zapomniała, w regionie wciąż odczuwają skutki powodzi z 2010 r. Poziom wód gruntowych podniósł się o 2,5 m, a jedna z rzek zmieniła koryto, co oznacza konieczność przygotowania nowych projektów i przejście po raz kolejny administracyjnej ścieżki zdrowia.