Konflikt Avallonu i Tomasza Rytlewskiego, czyli większościowego akcjonariusza przetwarzającego łososia Limito i jej założyciela, teraz mniejszościowego akcjonariusza, wkracza w kolejną fazę. Na walnym 3 lipca fundusz usunął go z rady nadzorczej i zapowiedział dochodzenie swoich praw w związku z zakazem konkurencji.

Byli i nieobecni
O sprawie pisaliśmy w połowie czerwca. Spór gdańskiego Limito i również gdańskiego Milito, rozwijanego przez żonę Tomasza Rytlewskiego, był znany w branży. Obie spółki zajmują się łososiem. Pierwsza go przetwarza i sprzedaje, druga nim tylko handluje i naturalnie trafia do obecnych bądź byłych klientów tej pierwszej. Zdaniem Tomasza Rytlewskiego, Milito, z którym — jak podkreślał — nie ma nic wspólnego, bo to spółka jego żony, a z nią ma rozdzielność majątkową, po prostu wykorzystuje szansę rynkową, z której Limito samo zrezygnowało, koncentrując się na eksporcie zamiast rozwoju w kraju. Wówczas Avallon wypowiadał się ostrożnie i zaznaczał, że sprawę analizuje. Na walnym 3 lipca odwołał jednak z rady nadzorczej Limito nieobecnego Tomasza Rytlewskiego.
— Nie możemy pozwolić na prowadzenie przez niego działalności konkurencyjnej wobec spółki. Tomasz Rytlewski jest sygnatariuszem umowy inwestycyjnej, sygnatariuszem jest również jego żona, w której są jasne zapisy o działalności konkurencyjnej. Milito prowadzi działalność konkurencyjną. Jest współwłasnością żony Tomasza Rytlewskiego, a istnieje sporo sygnałów rynkowych o jego zaangażowaniu w działalność tej firmy. Zatrudniło też osoby z działu sprzedaży Limito, które wcześniej same z niej odeszły. Docierają do nas informacje, że ci pracownicy chodzą do klientów Limito i mówią, że Limito wychodzi z kraju, więc to z nimi należy handlować. Jest to oczywiście nieprawda — mówi Tomasz Stamirowski, prezes Avallonu.
Do zamknięcia gazety nie udało nam się porozmawiać z Tomaszem Rytlewskim.
Pierwszy konflikt
„Latem ubiegłego roku większościowy akcjonariusz Limito [czyli Avallon — red.] zdecydował o zmianie strategii spółki — zrezygnowała ona z handlu detalicznego i gastronomicznego w Polsce, z wyjątkiem wędzonego łososia pod marką Limito, a zaczęła koncentrować się nad markami prywatnymi dla dużych zagranicznych odbiorców (...) Milito wypełnia właśnie tę część rynku, z której Limito samo się w połowie 2013 r. wycofało. Jeśli nie Milito, to zaraz pojawiłby się ktoś inny, bo rynek przecież nie znosi próżni” — tak Tomasz Rytlewski wyjaśniał sprawę w „PB” przed trzema tygodniami.
— Działalność na rynku krajowym nie rozwijała się w porównaniu z działalnością eksportową, bo była w dużej mierze nierentowna, więc z części kontraktów się wycofaliśmy, ale to właśnie Tomasz Rytlewski miał zająć się sprzedażą na krajowym rynku. Powiedział, że nie chce tego robić, i w tym samym czasie jego żona zaczęła rozwijać Milito, które robi dokładnie to, co on powinien robić w Limito. Co więcej — Milito miało ten sam adres siedziby co Limito — w nieruchomości należącej do Tomasza Rytlewskiego. O pomyłkę pomiędzy firmami naprawdę nietrudno — twierdzi Tomasz Stamirowski.
Michał Zawisza, wiceprezes Avallonu i członek rady nadzorczej Limito, nie chce ujawnić, jakie konkretne kroki prawne fundusz podjął.
— Jesteśmy inwestorem finansowym, działamy poprzez menedżerów, bo sami wprost się na danej działalności nie znamy. Po to mamy szczegółowe zapisy umowy inwestycyjnej, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. W całej naszej działalności inwestycyjnej zdarzyła się nam taka sytuacja po raz pierwszy i na pewno będziemy dochodzili swoich praw — ucina Michał Zawisza.
Na ostatnim walnym fundusz zdecydował się jeszcze podwyższyć kapitał zakładowy spółki o prawie 10 mln, aby zamienić część długów na kapitał. Avallon od kilku miesięcy szuka na przetwórcę łososia branżowego nabywcy. Według zajmującego się branżą rybną portalu Undercurrent News, Avallon miał negocjować z francuską grupą Labeyrie Fine Foods. Zdaniem dziennikarzy portalu, zniechęcił ją wpływ bardzo wysokich cen na rentowność Limito — gdy w marcu 2012 r. spółka otwierała zakład w Grudziądzu, średnia cena kg kosztowała 25 NOK (12,76 zł), a pod koniec ubiegłego roku 43 NOK (21,77 zł). Fundusz podaje, że 2013 r. Limito zamknęło około 10 mln zł straty przy 123 mln zł przychodów.
Napisaliśmy o wybuchu sporu pomiędzy większościowym i mniejszościowym akcjonariuszem Limito.