Teraz Paula Buczyńska, projektantka marki Lab/35, żartuje, że tworzy niemodne ubrania dla kobiet zdystansowanych wobec najnowszych trendów.
Tak z tobą nie wyjdę — mała Paula wiele razy słyszała to od mamy, kiedy miały wspólnie gdzieś iść. Dorosła Paula Buczyńska nie porzuciła nietuzinkowego stylu, do którego zdążyła już jednak przekonać również mamę. — Teraz się z tego śmiejemy. Od dziecka ubierałam się niestandardowo, choć jako nastolatka nigdy niczego nie uszyłam, za to chętnie wszystko cięłam — wspomina projektantka.
Wygoda przede wszystkim
Z niejednego pieca w branży odzieżowej chleb jadła, zanim cztery lata temu założyła w Poznaniu Lab/35, firmę z odzieżą dla kobiet. Casual połączony z elegancją, jednocześnie bardzo awangardowy, czasami nawet teatralny. Jak sama mówi: niemodny. Z pewnością to propozycje poza modowym mainstreamem i — jak pisze na swojej stronie internetowej — dla kobiet zdystansowanych do świata fashion. Paula Buczyńska projektuje spodnie z obniżonym krokiem, ciekawe drapowania, koncentruje się na detalu — wszystko jest dopracowane w każdym calu. Nie ucieka jednak od wygody, której nie może ot tak porzucić po 10 latach pracy dla Cocodrillo, firmy szyjącej odzież dziecięcą (teraz notowana na GPW). Ubrania muszą być więc nie tylko awangardowe, ale też takie, które chce się nosić. Paula Buczyńska zastrzega, że nie byłoby to możliwe bez dobrej jakości tkanin i dzianin, kupowanych w Polsce, Hiszpanii i we Włoszech.
— Szyję w Polsce, ponieważ chcę, by wydane przeze mnie pieniądze trafiły do naszego budżetu. Chcę też dawać zatrudnienie polskim pracownikom — mówi projektantka.
Nie tylko na papierze
Dla poznańskiej firmy wygoda, jakość, slow fashion to nie tylko hasła. Długo testuje strój, zanim trafi do sprzedaży: czy dobrze się nosi, jak się pierze itp., dzięki czemu nie ma później zaskoczenia ani reklamacji.
— Wyższa od standardowych cena końcowa musi być poparta gwarancją najwyższej jakości. Dlatego najpierw szyjemy wzory, nanosimy poprawki, odszywamy drugi wzór i dopiero później kolekcje. Serie są raczej krótkie — 50-100 sztuk każdego modelu. Mam też dwie żelazne zasady: nasze rzeczy włożone na lewą stronę wyglądają tak samo dobrze. Poza tym dążymy do tego, by koleżanki naszych klientek zawsze pytały, skąd mają takie fajne rzeczy — opowiada Paula Buczyńska. Do branży odzieżowej trafiła przez przypadek. Po ukończeniu grafiki warsztatowej
na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych zajmowała się fotografią i spotkała kogoś, kto akurat robił katalog dla wielkopolskiej Cocodrillo. Od słowa do słowa — okazało się, że firma szuka projektanta.
— Dwie zarwane noce zaowocowały projektami kilku kolekcji, później była rozmowa o pracę i… podpisanie umowy. Szybko poszło. Potem jednak szło już znacznie wolniej, bo od wizji do produktu długa droga — wyjaśnia Paula Buczyńska. Przekonuje, że jest to dobra firma i dobra szkoła warsztatu odzieżowego, bo nauczyła ją wszystkiego o branży. Do pożegnania doszło kilka lat temu po ponad 9 latach współpracy, choć nie nastąpiło to z dnia na dzień.
— Mój szef żartował, że właśnie spojrzał w kalendarz i stwierdził, iż znowu nadszedł czas, abyśmy się zaczęli żegnać. Zresztą nawet gdy już przestałam być projektantką Cocodrillo, przez wiele lat robiłam jeszcze sesje zdjęciowe do jej katalogów — mówi Paula Buczyńska.
Wzorem Japonii
Pojawiły się też dzieci, które zainspirowały ją do stworzenia niszowej awangardowej marki z odzieżą dla maluchów — taki Lab/35 w wersji mini. Ubrania przyciągały uwagę i budziły zachwyt, jednak marka nie przetrwała. — Myślę, że wtedy było na nią za wcześnie. Wszyscy mi mówili, że powinnam wyjść z tymi rzeczami do Włoch lub Francji. Chciałam zostać w Polsce, więc nie brałam takiego scenariusza pod uwagę. Może wrócę do marki dziecięcej, kiedy zostanę babcią — żartuje Paula Buczyńska. Kiedy projektowała dla dzieci, wiele mam prosiło o podobne, ale nieco większe ubrania. Ale pomysł na własny biznes z odzieżą dla dorosłychpojawił się dopiero, kiedy sobie uświadomiła, że w Polsce n ma butików z niesztampowymi r czami jak w Japonii. Jest więc nis I tak powstał Lab/35.
Lab35 rośnie
Po czterech latach działania pod własną marką przyszła pora na dalszy rozwój. Paula Buczyńska zastrzega, że powolny, bo projek tuje modę slow i robić ją też chce w sposób slow. Zamiast łyżki wol łyżeczkę.
— Z jednym z poznańskich pop- -upów [czasowych sklepów — red wchodzimy właśnie do Berlina. Myślę, że rynek niemiecki jest dla nas bardzo atrakcyjny. Interesując wydają się też Skandynawia i Stan Zjednoczone, gdzie nasze rzeczy cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Tak dużym, że nasze klientki są zaczepiane na ulicach — opowiada projektantka. W kolejce czeka też odzież dla panów — Paula Buczyńska żartuje, że mąż nie wybaczyłby jej, gdyby się tym nie zajęła. Razem prowadzą inną firmę odzieżową, specjalizującą się w ekskluzywnych mundurkach szkolnych.
— Zainteresowanie jest coraz większe. Kolejne szkoły, szczególnie elitarne, wprowadzają mundurki. Muszę przyznać, że to dużo trudniejsze nie tylko dlatego, że to ubrania dla dzieci. Projektuję coś, do czego odbiorca nie zawsze jest przekonany, ponieważ idea mundurków nie ma w Polsce dobrej tradycji. Dlatego, tworząc kolekcje dla szkoły, staram się dać uczniom wybór z wielu modeli — komentuje Paula Buczyńska. &







