Awangardowe auto dla Kowalskiego

Marcin Bołtryk
15-09-2005, 00:00

Astra III nie ma, poza nazwą, wiele wspólnego ze swoimi poprzedniczkami. Nowy kompakt Opla to znacznie więcej niż przeciętne auto.

Po pięciu latach obecności na rynku Astry II i przejętej po „jedynce” etykietce niezawodnego oraz ekonomicznego auta dla Kowalskiego Opel zdecydował się na odważny krok. Nowa generacja Astry jest czymś zdecydowanie więcej niż tylko kolejnym wcieleniem popularnego samochodu.

Dynamiczny i ciekawy

Nie ma co się oszukiwać — ani Astra I, ani jej następczyni nie wyróżniały się w swojej klasie niczym szczególnym. Były samochodami o przeciętnym wyglądzie, spełniającymi niezbyt wygórowane wymagania przysłowiowego Kowalskiego. W takim świetle Astra III to całkowita rewolucja.

Samochód charakteryzuje się nowym dynamicznym stylem, który nawiązuje do innych nowych modeli Opla — Vectry i Signum. Ma agresywny przód, mocno pochyloną przednią szybę i nietuzinkowy kształt tylnej części nadwozia. Duży wlot powietrza w przednim zderzaku, połączony z wysokim zespołem przednich lamp tylko podkreślają jej agresywność.

Astra III zapewnia sporo miejsca swoim pasażerom. Jest większa od poprzedniczki, a mimo to nie przypomina minivana — co ostatnio jest popularne. Niestety, na przestronnym wnętrzu ucierpiała pojemność bagażnika (tylko 350 litrów). Poprzedniczka dysponowała 20 litrami więcej. Wystrój wnętrza również odzwierciedla nowy styl Opla. Projektanci duży nacisk położyli na ergonomię i wysoką jakość materiałów wykończeniowych. O ile fotele są wygodne i zapewniają doskonałe trzymanie, o tyle pokrywająca je tapicerka (w testowanym, bogato wyposażonym modelu) jest po prostu brzydka. Denerwuje też zbyt mała liczba schowków.

Wyścigowy guzik

Testowany model wyposażony był w dieslowską, doładowaną jednostkę o pojemności 1,9 litra, która zapewnia 120 KM mocy i 280 Nm momentu obrotowego. Mimo że nie jest to najmocniejszy diesel, w jaki może być wyposażony Opel Astra III, samochód zasługuje na miano sportowca. Sprawuje się znakomicie, szczególnie jeśli skorzystamy z tajemniczego przycisku na środkowej konsoli... z wiele mówiącym napisem „sport”. Po naciśnięciu tego guzika utwardza się zawieszenie, włącza się mocniejszy (sportowy) program dla jednostki napędowej i usztywnia się układ kierowniczy. To rozwiązanie niespotykane u konkurencji, a do tego przydatne i pasujące do całego stylu Astry. Samochód rzeczywiście prowadzi się sportowo i precyzyjnie — jest oczywiście przy tym nieco twardszy i mniej komfortowy.

Wysokoprężna jednostka o mocy 120 KM stanowi idealne rozwiązanie dla tego auta. Pozwala na dynamiczną jazdę przy ograniczonym apetycie na paliwo (średnio 5,8 litra/100 km). Silnik doskonale współpracuje z sześciobiegową skrzynią biegów, której poszczególne przełożenia wchodzą precyzyjnie. Niestety, testowany przez nas model kosztuje ponad 90 tys. zł. To stanowczo za dużo jak na kompakt dla Kowalskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Awangardowe auto dla Kowalskiego