Pracownicy spierają się z bankiem o to, czy dobrze naliczał pensje w czasie urlopów
Pracownicy straszą sądem. Bank uspokaja. To już taka nowa świecka tradycja.
Millennium znowu ma problem z pracownikami. Albo to załoga ma kłopot z bankiem. Zależy, jak na sprawę spojrzeć. Przed rokiem głośna była sprawa premii od kart kredytowych. Bank wstrzymał ich wypłatę, ponieważ po audycie okazało się, że owszem, wyniki sprzedawców były imponujące, ale karty nigdy nie były używane. Chodziło o pokazanie wyniku, żeby skasować premię. Tak przynajmniej uważało Millennium. Pracownicy mieli odmienne zdanie, czemu dali wyraz w zawiadomieniach do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) oraz pozwach sądowych. PIP kilkakrotnie kontrolowała bank w 2009 r. W tym roku również odwiedza Millennium. Znowu po skargach pracowników. Na wniosek banku trzyma w tajemnicy zarówno ustalenia ubiegłorocznych kontroli, jak też powody obecnych wizyt.
Od pracowników dowiedzieliśmy się, że może chodzić o zaległe wynagrodzenia za czas urlopu.
— Obliczając pensje, bank nie wliczył do średniej z trzech miesięcy premii miesięcznych — mówi anonimowo były pracownik Millennium.
Problem nie dotyczy wszystkich, np. centrali, lecz pracowników sieci, którzy mogą liczyć na comiesięczny dodatek w postaci prowizji. Teraz skarżą się, że pracodawca zaległych pieniędzy nie chce im wypłacić.
Wylicz sobie sam
— Bank prosi o indywidualne wyliczenie zaległego świadczenia, co ze względu na brak dostępu chociażby do informacji o okresach urlopowych z ostatnich trzech lat jest po prostu niemożliwe — opowiada jeden z pracowników.
Na dowód pokazuje pismo, jakie otrzymał z banku, w którym zwraca się on "o podanie okresów, w których według pana, podstawa wymiaru wynagrodzenia za czas urlopu wypoczynkowego została naliczona nieprawidłowo, oraz podanie wysokości kwot, jakie według pana powinna zostać za ten okres wypłacone".
Wojciech Kaczorowski, rzecznik Millennium, utrzymuje, że bank stosował w ostatnich latach prawidłowy system naliczania wynagrodzeń. Przyznaje, że grupa byłych, a także obecnych pracowników zwróciła się z wnioskiem o przeliczenie świadczeń za czas urlopu.
— W związku z tym, iż w banku obowiązuje kilka odrębnych systemów premiowych dla poszczególnych grup pracowników, chcąc ustosunkować się do tych wniosków, poprosiliśmy ich autorów o doprecyzowanie informacji dotyczących systemów premiowych, które ich obejmowały, oraz podanie okresu, w którym — ich zdaniem — powinna nastąpić taka korekta — mówi Wojciech Kaczorowski.
Bank nie ma takich informacji, gdyż pracownicy zmieniali stanowiska pracy i tym samym przechodzili na różne systemy premiowe.
— Z tego też powodu traktujemy te wnioski indywidualnie, a nie grupowo. Ich autorzy po wyjaśnieniu otrzymają odpowiedź — zapewnia rzecznik Millennium.
Idą do sądu
Część pracowników czekać nie zamierza, a w każdym razie ci, którzy już w banku nie pracują.
— Dla mnie korespondencja z bankiem zakończyła się w momencie, gdy otrzymałem pismo, że sam mam sobie wyliczyć, ile pieniędzy mi się należy. To jest przecież obowiązek pracodawcy — twierdzi były pracownik i zapowiada, że pójdzie do sądu pracy dochodzić swoich roszczeń.
Nie pierwszy raz przyjdzie się procesować Millennium o wysokość wynagrodzeń. W maju bank przegrał proces przed sądem dla Warszawy-Mokotów wytoczony przez pracowników domagających się wypłaty zaległych pensji. Sprawa nie jest jeszcze zakończona, gdyż pozwany złożył sprzeciw na postanowienie sądu, który został uwzględniony. Postępowanie zacznie się od początku.