Awaria systemu zmyliła graczy na rynku futures
Miniony tydzień przyniósł bardzo silne wzrosty cen. Wszystko zaczęło się niewinnie i właściwie nie do końca wierzono w to co się dzieje. Jeszcze poniedziałek był kolejnym nudnym dniem, w czasie którego zmienność cen nie odbiegała od średniej zmienności z ostatnich tygodni. We wtorek nastąpiła awaria systemu giełdowego.
Po początkowym, opóźnionym otwarciu na poziomie 1009 pkt zawarto kilka transakcji i później do godziny 11 nastąpiła przerwa. To co się działo po przerwie, wielu graczy (zwłaszcza z krótkimi pozycjami) uznało za koszmarny żart. Dynamiczny wzrost zakończył się dopiero na poziomie 1045 pkt. Niektórzy uznali, że ta „awaryjna sesja” jest dobrym pretekstem do zajęcia krótkich pozycji. Tym należy tłumaczyć gwałtowny wzrost liczby otwartych pozycji. Niestety, kolejne dni dla wszystkich którzy próbowali nie wierzyć w zwyżkę, mogły zakończyć się finansową katastrofą.
Po trzech dniach rynek był na poziomie z początku września. Czwartek to już typowa huśtawka nastrojów — na początek nowe maksimum, później gwałtowny spadek do poziomu z poprzedniego dnia i znowu dynamiczna zwyżka. Uspokojenie przyszło dopiero w piątek. Teraz gracze mają cały weekend na zastanowienie się, co robić dalej.
Skala zwyżki z całą pewnością nie może zostać zignorowana, dlatego warto myśleć o rynku pod kątem długich pozycji. Ci, którzy utrzymują otwarte pozycje, poziomy obrony mogą ustawić w obszarze 1090-1120 pkt. Należy jednak uwzględnić możliwość silniejszego spadku cen — do 1070. Pozostawanie powyżej tej wartości daje dużą szansę na kontynuację rozpoczętych wzrostów.