Wydarzenie dnia Lato w pełni, tymczasem handel na pierwszej lipcowej sesji został zamrożony na 1,5 godziny
Inwestorom znów wczoraj skoczyło ciśnienie, ale tym razem z powodu awarii na GPW. To kolejna wpadka w tym roku. Czas z tym skończyć.
Wczorajsza awaria na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) opóźniła start notowań o 1,5 godziny. To już drugi długi przestój w handlu w tym roku. Poprzednia awaria nastąpiła w połowie lutego. Giełda zmagała się przez trzy godziny, by przywrócić komunikację z domami maklerskimi. I wtedy, i wczoraj inwestorzy nie mogli zawierać transakcji.
Wczoraj przed sesją inwestorzy dowiedzieli się, że z przyczyn technicznych faza otwarcia notowań ciągłych została przesunięta na godz. 11.00.
„Przed rozpoczęciem notowań zidentyfikowano problem techniczny w zakresie systemu dystrybucji informacji giełdowych. Problem został rozwiązany natychmiast. Ze względu na konieczność ponownego wprowadzenia zleceń przez członków giełdy notowania rozpoczęły się o godz. 11.00” — podała GPW w komunikacie.
Ufaj, ale kontroluj
Poniedziałkową awarię mogą szczególnie odczuć inwestorzy, którzy właśnie udali się na wakacje i zlecenia na 2 lipca złożyli na przykład w piątek.
— W związku z awarią i ze względu na system bezpieczeństwa przed sesją giełda wyrzuciła wszystkie zlecenia z systemu. To problem dla klientów, którzy wyjechali na wakacje i wystawili zlecenia z długim terminem ważności. Teraz trzeba je ponowić. Nasi klienci nie kryją niezadowolenia — mówi Mirosław Saj, makler BM BISE.
Na wielu portalach publikujących notowania były problemy z właściwym podawaniem kursów oraz zmian procentowych. Prawdopodobnie był to skutek porannego zamieszania.
Dmuchaj na zimne
Co zrobić, by uniknąć awarii?
— Ten problem należy szybko rozwiązać. Już wcześniej dochodziły do nas głosy, że system może stawać się niewydolny. Dlatego w imieniu inwestorów indywidualnych chcemy się zwrócić z zapytaniem o wyjaśnienia do zarządu giełdy — zaznacza Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Brokerzy też wolą dmuchać na zimne.
— Awarie stają się coraz bardziej kłopotliwe dla uczestników rynku. Dlatego warto rozważyć wprowadzenie mniej awaryjnego systemu — mówi Mirosław Saj.
Giełda zastanawia się nad tym.
— Przeglądamy oferty dostępne na rynku. Jednak trzeba pamiętać, że wdrażanie nowego systemu może potrwać co najmniej rok — informuje Dariusz Marszałek z GPW.
Na usprawiedliwienie warszawskiej giełdy należy dodać, że nawet największym i bardziej doświadczonym rynkom zdarzają się podobne wpadki. Pod koniec ubiegłego roku na jednej z sesji na giełdzie tokijskiej handel ruszył z 4,5-godzinnym opóźnieniem. Powód — awaria systemu po modernizacji.