AWIACJA I SZPITALE ELIMINUJĄ KOMÓRKI
Pasażerowi British Airways grozi 15 lat więzienia za używanie telefonu GSM
Telefon to jedno z podstawowych narzędzi człowieka interesu. Jednak w coraz większej liczbie miejsc zabrania się korzystania z tego środka łączności. Postrzegany jest bowiem jako potencjalne zagrożenie. Nawet śmiertelne.
Telefony komórkowe z założenia miały być urządzeniami, dającymi możliwość korzystania z połączenia w każdej sytuacji. Jednak bardzo szybko właściciele komórek odczuli, że swoboda komunikowania się nie jest już taka oczywista. Sporo miejsc zostało objętych zakazem używania przenośnych telefonów. Zaczęto powszechnie mówić o niebezpieczeństwie, jakie się wiąże z falami radiowymi o wysokiej częstotliwości, które emitują komórki. Szczególnie dotyczy to sieci cyfrowych GSM i DCS. Osoby lekceważące takie nakazy mogą być nawet pociągnięte do odpowiedzialności.
Aresztują w samolocie
Samolot to miejsce, w którym najwcześniej zakazano używania telefonów komórkowych. Obawa przed wpływem obcego pola elektromagnetycznego na pracę systemów pokładowych, głównie nawigacyjnych, zmusiła przewoźników do bardzo restrykcyjnego przestrzegania takiego zakazu.
— Naciskamy, by jak najlepiej poinformować naszych pasażerów o potrzebie wyłączenia telefonów na pokładzie samolotu. Jeżeli ktoś nie wie bądź ma złą wolę i chce skorzystać z komórki, to zostanie natychmiast upomniany przez stewardesę. Niepodporządkowanie się poleceniom personelu jest uznane za niewykonanie polecenia kapitana samolotu, a to już stanowi wykroczenie — mówi Leszek Chorzewski z PLL LOT.
— Linie British Airways bardzo restrykcyjnie podchodzą do takiego zakazu. Nie możemy sobie pozwolić, by cokolwiek mogło mieć wpływ na bezpieczeństwo pasażerów. Przed paroma miesiącami miał miejsce przypadek niepodporządkowania się takiemu poleceniu. Pasażer po wylądowaniu został aresztowany. Zarzucono mu stworzenie sytuacji zagrożenia. We Francji grozi za to nawet 15 lat pozbawienia wolności — dodaje Katarzyna Miler z British Airways.
Przedstawiciele linii lotniczych wspólnie przyznają, że problem komórek w samolotach jest realnym zagrożeniem.
— Rok temu z tego powodu doszło do katastrofy samolotu przewoźnika tajwańskiego. Prawdopodobnie zawinił telefon komórkowy, który zadzwonił na pokładzie. Zakłóciło to działanie systemu nawigacji — opowiada Leszek Chorzewski.
Problem zakłócania systemów informatycznych przez pole telefonu komórkowego dotyczy również banków. Może on wpływać na systemy w salach operacyjnych, szczególnie jeśli takie pole zostanie zwielokrotnione przez szereg dzwoniących jednocześnie aparatów. Straż bankowa reaguje na ogół bardzo stanowczo na próby korzystania z komórek. Jednak mało który z banków przyznaje się do konkretnego zagrożenia ze strony tych urządzeń.
— Nie dopuszczamy do używania komórek w naszych oddziałach głównie ze względu na wygodę klientów. Niepotrzebne dzwonki rozpraszają osoby korzystające z naszych usług — twierdzi przedstawiciel banku Pekao SA.
Nakaz taki nie ma jednak umocowania prawnego. Grozi więc wyłącznie konfliktem ze strażą bankową.
Z przychodni wyproszą
Kolejnym miejscem, gdzie użycie telefonu komórkowego może wywołać poważne reperkusje, są ośrodki zdrowia. Szczególnie dotyczy to osób z wszczepionym rozrusznikiem serca. Każda instrukcja telefonu komórkowego ostrzega przed realnym niebezpieczeństwem. Telefon, jeśli jest w ogóle używany przez takie osoby, powinien być trzymany nie bliżej niż piętnaście centymetrów od rozrusznika.
— Problem komórek w ośrodkach służby zdrowia dotyczy również sprzętu diagnostycznego. Różne czujniki często nie są w stanie działać prawidłowo w polu działania takiego telefonu. Mamy na przykład problemy z aparatami GSM, które eliminują sygnał EKG. Trzeba przy tym zaznaczyć, że takich problemów nie było przy używaniu telefonów w systemie analogowym. Aparatami oferowanymi przez Centertel można było nawet monitorować pracę serca na odległość. W technologii cyfrowej, w której częstotliwości są znacznie wyższe, jest to zupełnie niemożliwe z powodu zakłóceń — mówi Wioleta Włodarska z firmy Tele-Kardio-Med.
Komórka nie taka straszna
Miejsc, w których zabrania się używania telefonów komórkowych, jest coraz więcej. W instrukcjach obsługi można przeczytać między innymi ostrzeżenia przed korzystaniem z nich w pobliżu składów materiałów wybuchowych i łatwo palnych, a także na stacjach benzynowych. Jednak producenci telefonów nie przywiązują uwagi do coraz bardziej zawężającego się terenu dla funkcjonowania ich produktu. Generalnie nie uważają w ogóle takich zagrożeń za istotne.
— Oczywiście, telefony komórkowe powodują pewne zakłócenia pracy sprzętu elektronicznego, ale znaczenie tego problemu uważam za wyolbrzymione. Nie wierzę, żeby samoloty nie były zabezpieczone przed takimi zakłóceniami. W przeciwnym razie mogliby to wykorzystać terroryści. Nie wierzę też, by od komórki zapalił się dystrybutor paliwa na stacji benzynowej. Przecież zakłócenia od alarmów samochodowych są znacznie większe. Sprzęt medyczny też jest, a przynajmniej powinien być, odpowiednio ekranowany przed takimi zakłóceniami — przekonuje Bartosz Ławeczko z polskiego przedstawicielstwa firmy Siemens.
DURA LEX: Mamy nadzieję, że nowe prawo lotnicze zajmie się problemem używania telefonów komórkowych na pokładzie samolotu i stworzy odpowiednią sankcję karną — mówi Leszek Chorzewski z PLL LOT. fot. Borys Skrzyński
NIEWIADOME SIŁY: Problem niebezpieczeństwa, jakie wiąże się podobno z telefonami komórkowymi, jest sztucznie rozdmuchany przez różne lobby, które być może wietrzą w tym jakieś korzyści — uważa Bartosz Ławeczko z polskiego przedstawicielstwa firmy Siemens. Nie chce jednak zdradzić, o kogo może chodzić. fot. Małgorzata Pstrągowska