AWRSP odpiera zarzuty NIK

Agnieszka Janas
opublikowano: 2002-09-03 00:00

AWRSP odrzuciła zarzuty NIK skierowane pod jej adresem oraz spółek zależnych. Zaprotestowała także przeciwko sposobowi, w jaki wyniki kontroli zostały przedstawione opinii publicznej.

Prawie dwa tygodnie temu NIK przedstawił wyniki kontroli Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa (AWRSP) i jej spółek za lata 1999-2001. We wnioskach pokontrolnych przedstawił zarzuty niegospodarności, niecelowości działań oraz zamieścił informacje o „występowaniu mechanizmów korupcjogennych”.

— Uważam, że NIK w sposób tendencyjny przedstawił niektóre elementy kontroli, stąd moja obawa, że powstanie obraz działalności agencji niezgodny ze stanem rzeczywistym, ustalonym w toku kontroli — tłumaczy Adam Tański, prezes AWRSP.

Jego zdaniem, treść wystąpień pokontrolnych skierowanych do agencji oraz zarządu TON Agro, spółki powołanej do życia przez AWRSP, stanowiącej w 99,7 proc. własność Skarbu Państwa, różni się od informacji przekazanej władzom i opinii publicznej.

— Nie wiem, dlaczego NIK opublikował wiadomości w taki sposób. Nie chcę tego komentować. Chcę wierzyć, że to wypadek przy pracy, którego przyczyna leży w przygotowywaniu informacji przez inne osoby niż te, które dokonywały kontroli — podkreśla prezes AWRSP.

Szczególnie dużo wątpliwości miał NIK wobec działalności TON Agro. Wśród zarzutów podkreślano m.in. wypłacanie przez TON Agro niskiej dywidendy właścicielowi, pobieranie od klientów wysokiej, kilkunastoprocentowej prowizji. Zaakcentowano zjawiska korupcjogenne, które mogły wystąpić przy wnoszeniu aportem do TON Agro przez AWRSP gruntów rolnych. Zwrócono uwagę na naruszanie przepisów o zamówieniach publicznych.

— Nie mogę zgodzić się na porównanie prowizji TON Agro i działających na wolnym rynku pośredników nieruchomości. Pobieramy wprawdzie podobną kwotę, ale oferujemy za to więcej usług niż agenci, ograniczający się do skojarzenia kupujących i sprzedających — podkreśla Tadeusz Haładaj, prezes TON Agro.

Według niego, spółka wykonuje kompleksową obsługę nieruchomości, m.in.: ocenę stanu prawnego, zakładanie ksiąg wieczystych, przygotowanie koncepcji zagospodarowania terenu, działania na rzecz zmian miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego podnoszącego wartość działki, promocja, zlecanie wycen, organizacja i przeprowadzanie przetargów oraz zawieranie umów.

Zbyt niskie dywidendy wypłacane przez TON Agro do Skarbu Państwa to, zdaniem prezesów obu spółek, problem właściwie nie istniejący.

— TON Agro przekazuje regularnie część dywidend do kasy państwowej. To prawda, że część pieniędzy zostaje w spółce, ale traktujemy to jako podnoszenie jej wartości. Ponieważ jest ona własnością publiczną, leży to w interesie państwa — wyjaśnia Adam Tański.

Zdaniem Tadeusza Haładaja, zarządzana przez niego spółka przynosi duże zyski i wykazuje się jednym z największych w kraju wskaźnikiem zwrotu na kapitale własnym, wynoszącym w latach 1999- -2001 średnio 42 proc. rocznie.

— Osiągnęliśmy dużo wyższy wskaźnik niż bony skarbowe — chwali się Tadeusz Haładaj.

Prezesi w całości odrzucili oskarżenia o korupcję związaną z aportem oraz przestrzeganiem przepisów o zamówieniach publicznych.

Tadeusz Haładaj uważa, że o wartości gruntów wnoszonych aportem decyduje przede wszystkim ich komercyjne przygotowanie, a nie ich lokalizacja lub to, że zostały wniesione jako rolne, a więc mające niższą wartość niż uzyskana później przy sprzedaży przez TON Agro po odrolnieniu.

— Wartość wniesionego do spółki TON Agro aportu wyniosła 113 mln zł. Sprzedaliśmy 25 proc. gruntów za 124 mln zł. Czy to ma świadczyć o korupcji? — odpiera zarzuty prezes TON Agro.

Obaj prezesi podkreślali stanowczo, że TON Agro kupowało także grunt od AWRSP w drodze przetargów publicznych.

— Kontrolerzy wskazują 92 umowy, które mają dowodzić, że pomijaliśmy procedury przetargowe. Jednak większość kontraktów, wskazywanych do zilustrowania tego zarzutu, została zawarta zanim przepisami ustawy o zamówieniach publicznych objęto AWRSP (czerwiec 1999 r.) — zapewnia Adam Tański.