Jak budować taniej drogi w Polsce? Przy pomocy zagranicznej kadry. Ale nie wszyscy wierzą w taki scenariusz...
KK Selekt, firma konsultingowa, liczy, że pracownicy z obcych krajów pomogą taniej zbudować drogi w Polsce.
— Do przetargów na budowę polskich dróg przystępują firmy z wielu krajów azjatyckich i europejskich, konkurując z polskimi firmami. Bywa, że dla wielu polskich firm problemem są wysokie koszty produkcji i pracy. Jesteśmy mało konkurencyjni w porównaniu z azjatyckimi gigantami — mówi Katarzyna Pawełek z KK Selekt.
Wyjściem z sytuacji ma być tzw. usługa eksportowa.
— Rozwiązanie opiera się na współdziałaniu polskiej firmy z przedsiębiorstwem zagranicznym, działającym na podobnym rynku. Cudzoziemski pracodawca może delegować własnych pracowników do budowy polskich dróg — dodaje Katarzyna Pawełek.
Jego zdaniem, polskie firmy będą mogły obniżyć koszty i proponować w przetargach niższe ceny.
— Dysponujemy bazą kilkudziesięciu azjatyckich kontrahentów działających w różnych branżach, również drogowej, którzy chętnie delegują swoich pracowników do Polski — informuje Katarzyna Pawełek.
Twierdzi, że trwają już rozmowy z polskimi firmami, zainteresowanymi usługą eksportową KK Selekt.
Co o takiej współpracy sądzą polscy przedsiębiorcy, który od kilku miesięcy deklarują poszukiwanie pracowników i podwykonawców? Zdania są podzielone. Jeszcze niedawno Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu, mówił "PB", że przy portfelu zamówień — dziś bliskim 8 mld zł — grupa własnymi siłami jest w stanie wykonać około 50 proc. robót, więc liczy na podwykonawców.
— Sektor drogowy przynosi nam około 10 proc. naszych przychodów i w tym segmencie raczej nie planujemy zatrudniania podwykonawców z zagranicy. Na podwykonawców liczymy w pozostałych segmentach rynku budowlanego. I to raczej krajowych niż zagranicznych — mówi Konrad Jaskóła.
Szanse dla dynamicznego rozwoju usługi eksportowej w Polsce widzi natomiast Zbigniew Kotlarek, prezes MSF Polska.
— Na razie brakuje głównie inżynierów, ale nie wierzę, aby takich pracowników ściągnąć wielu do Polski. Nie ma jeszcze dużego problemu z operatorami specjalistycznego sprzętu, ale kiedy będzie podpisywanych coraz więcej kontraktów, kłopoty z ich pozyskaniem pewnie się pojawią. Może więc okazać się, że trzeba będzie szukać kadry za granicą — uważa Zbigniew Kotlarek.