Azjatycki inwestor gościł w FSO

Paweł Janas
opublikowano: 2010-07-16 14:15

Do drzwi warszawskiej fabryki FSO puka nowy partner. Tymczasem ukraiński inwestor nadal rozlicza się z umowy prywatyzacyjnej.

Delegacja azjatyckiego koncernu motoryzacyjnego gościła wczoraj w warszawskiej FSO. W towarzystwie zarządu spółki, członków rady nadzorczej oraz przedstawicieli właściciela (ukraińskiego UkrAvto) zwiedziła hale produkcyjne: montażownię, lakiernię i spawalnię. Potem goście udali się na rozmowy z władzami spółki. Tyle nieoficjalnych informacji. Oficjalnie władze spółki nabrały wody w usta. Nie chciały potwierdzić, czy to Chińczycy, a jeśli tak, to czy są to przedstawiciele koncernu Chery (o których pisał "Dziennik Gazeta Prawna"). W zasadzie w ogóle starali się udawać, że nie ma żadnej delegacji. Roman Bugaj, rzecznik spółki, na każde nasze pytanie odpowiadał: "nie komentuję". Podobnie zachował się Janusz Woźniak, szef spółki.

— Mogę jedynie powtórzyć, że prowadzimy rozmowy z kilkoma firmami spoza Europy w sprawie uruchomienia produkcji nowych aut. Nie ma natomiast rozmów o sprzedaży zakładu nowemu inwestorowi — zaznacza Janusz Woźniak.
Odbijanie piłeczki

Zaangażowanie UkrAvto w poszukiwanie dla fabryki nowego partnera to dobra informacja. Tym bardziej że załoga nie ufa właścicielowi. Wyrazem tego był wysłany w ubiegłym tygodniu list związków zawodowych do premiera. Zaapelowały w nim o sprawdzenie, czy UkrAvto wypełnił zobowiązania inwestycyjne z 2005 r.

— List wpłynął do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 29 czerwca i tego samego dnia został skierowany do Ministerstwa Skarbu Państwa z prośbą o zajęcie stanowiska. Resort został poproszony o przekazanie do sekretariatu premiera kopii odpowiedzi udzielonej autorom listu — poinformowała Beata Skorek, koordynator ds. informacji publicznej Centrum Informacyjnego Rządu.

Marcin Wewiór, rzecznik resortu skarbu, twierdzi, że odpowiedź związkowcom już wysłano. Ci jej jeszcze nie otrzymali. My poznaliśmy stanowisko resortu, oficjalnie przesłane do redakcji.
W zasadzie jest OK

Resort skarbu (który ma 2,69 proc. akcji FSO) twierdzi, że na bieżąco nadzoruje sposób realizacji umowy. Przyznaje też, że inwestor nie wykonał zobowiązania dotyczącego wyprodukowania w 2008 r. na Żeraniu 139 tys. samochodów i zestawów montażowych. Wyprodukowano 136,7 tys. Kary jednak nie będzie.

Pełny tekst został opublikowany w piątkowym wydaniu "Pulsu Biznesu"

KUP ONLINE>>