Wczoraj kurs Grupy Azoty Zakłady Azotowe Puławy (Puławy) wzrósł o 5,8 proc. Sesję wcześniej o 7,6 proc., a w czwartek 16 kwietnia o 4,7 proc. Tego właśnie dnia Pekao Investment Banking wydało dla spółki rekomendację „kupuj” z ceną docelową 234,50 zł. To wciąż o 30 proc. więcej niż wycena giełdowa po poniedziałkowej sesji.



— Generalnie akcje Puław są tanie, i to od bardzo dawna. Perspektywy dla spółki na 2015 r. są bardzo dobre — uważa Adam Milewicz, analityk ING Securities. — Jeżeli poprawia się sytuacja na rynku nawozów azotowych, to w pierwszej kolejności odczuwają to Puławy — zaznacza Tomasz Kasowicz, analityk Banku Zachodniego WBK.
Z nawozowej trójki notowanej na warszawskiej giełdzie, przez ostatnie trzy miesiące najbardziej jednak zdrożała Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police (Police) — o 29 proc. Spinająca trio Grupa Azoty przysporzyła inwestorom 26 proc. zysku, a w sumie w ostatnim półroczu aż 46 proc. To dwa razy więcej niż zależne od niej Puławy.
Rosyjska premia
Analitycy zgodnie twierdzą, że sytuacja spółek nawozowych poprawia się głównie dzięki spadającym cenom gazu. Adam Milewicz zwraca przy tym uwagę, że na spadek cen gazu nałoży się ogłoszona niedawno polityka rabatowa PGNiG, preferująca największych odbiorców.
Ceny nawozów są co prawda silnie skorelowane z rynkiem zbóż, na którym widać nadpodaż, ale rekompensuje to osłabienie euro i złotego wobec dolara, co zwiększa konkurencyjność europejskich producentów nawozów, takich jak Grupa Azoty. Prawie połowa jej sprzedaży trafia na eksport. Analitycy są w tej sytuacji pewni, że pokaże ona dobre wyniki za pierwszy kwartał 2015 r. Niektórzy twierdzą, że także później.
— W drugim kwartale 2015 r. Grupa Azoty będzie w stanie nadal poprawiać wyniki rok do roku dzięki niższym cenom gazu i poprawie w segmencie tworzyw sztucznych — twierdzi Adam Milewicz. Trudno jednak znaleźć takiego, który zalecałby kupno Grupy Azoty. Dobre wyniki należy odnosić do aktualnej wyceny — wskaźnik cena/zysk przekracza 36, a w przypadku Puław — 14.
— Wyniki Grupy Azoty za pierwszy kwartał 2015 r. będą bardzo dobre. Z tym że nie aż tak dobre, by uzasadniać obecną wycenę. Przy kursie powyżej 80 zł za akcję spółka powinna mieć o 50 proc. wyższą EBITDA — uważa Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ. — Kurs Grupy Azoty już od dłuższego czasu dyskontuje znaczącą poprawę wyników, jednak w naszej opinii obecna wycena jest wymagająca — wtóruje mu Tomasz Kasowicz.
Wywindowanie kursu Grupy Azoty do obecnego poziomu wiąże się z pozycją rynkową firmy. Po norweskiej Yara International to drugi co do wielkości producent nawozów w Europie. Na tle 36-procentowego wzrostu wartości Yary w ostatnim półroczu, 46-procentowy wzrost wartości Grupy Azoty nie wygląda szczególnie imponująco.
Tym bardziej że dodatkowym stymulatorem popytu mogło być wprowadzenie tarnowskiej spółki do indeksu FTSE Emerging, co zostało ujawnione 4 marca 2015 r., a zrealizowane 16 dni później. Płynność obrotu nawozowym gigantem pozostawia zaś wiele do życzenia. Związane jest to z blokowaniem przez skarb państwa przejęcia kontroli nad spółką przez rosyjski Acron.
— Mówiąc o Grupie Azoty, trzeba wziąć pod uwagę, że jeśli wyjmiemy z akcjonariatu skarb państwa, EBOR, PZU TFI, OFE ING i Aviva oraz Acron, to tam w ogóle nie ma płynności. Łatwo więc ruszyć kursem w górę lub w dół. Gdyby w akcjonariacie nie było Acronu, to wycena byłaby o 20 zł niższa — uważa Łukasz Prokopiuk.
Surowcowa nadzieja
Z nawozowej trójki notowanej na warszawskiej giełdzie najbardziej zróżnicowane opinie wywołują Police. Wskaźnik cena/zysk spółki wynosi 28, co trudno uznać za wartość niską. Spółka nie produkuje nawozów azotowych, więc obniżka cen gazu nie przekłada się tak bardzo na poprawę jej sytuacji.
— Sytuacja na rynku nawozów wieloskładnikowych jest gorsza, ale trzeba wziąć pod uwagę to, co spółka robi w Senegalu i w kwestii mocznika. Jeśli pomysły wykorzystane w Puławach zostaną wykorzystane w Policach, to poprawi to rezultaty, podobnie jak wydobycie fosforytów w Senegalu — uważa Łukasz Prokopiuk.
— Police są w najgorszej sytuacji, bo działają na rynku nawozów wieloskładnikowych. Nadpodaż i import ze Wschodu zwiększają konkurencję w tym segmencie. Z drugiej strony spółka realizuje projekty inwestycyjne, które mogą zaprocentować za jakiś czas — dodaje Tomasz Kasowicz.