Azoty chcą postawienia tamy dla importu ze Wschodu

Największa polska firma nawozowa uważa, że konkurenci ze Wschodu grają nieuczciwie.

Na tani import z Rosji najgłośniej narzeka w Polsce branża węglowa, ale nawozową to też boli. Zwłaszcza kiedy import bije rekordy. Import nawozów wieloskładnikowych do Polski pobił w zeszłym roku rekord — sięgnął 480 tys. ton. I wytworzył taką presję na ceny w kraju, że Azoty postanowiły powalczyć z nim na poziomie europejskim.

DAJEMY RADĘ:
Zobacz więcej

DAJEMY RADĘ:

Import bije rekordy, ale Azoty sobie radzą i sprzedają — podkreślał wczoraj Paweł Jarczewski, prezes grupy. Marek Wiśniewski

— Chodzi przede wszystkim o import z Rosji. Zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej, by go zbadała pod kątem praktyk dumpingowych. Można się bowiem zastanawiać, czy np. jeśli rosyjski podmiot jest zwolniony z opłat za transport u siebie w kraju, a europejski normalnie w Europie płaci, to jest to uczciwe — mówi Hubert Kamola, odpowiedzialny za politykę handlową w grupie Azoty.

Nawozów wieloskładnikowych wytwarza się w Polsce 1,4 mln ton rocznie, czyli import stanowi około jednej trzeciej krajowej produkcji. Niewykluczone, że Azotom uda się przekonać Komisję Europejską do nałożenia ceł antydumpingowych — w końcu już od lat obowiązują we wspólnocie cła na saletrę amonową,czyli najpopularniejszy rodzaj nawozu. Tani import owocuje presją na obniżenie cen, które i tak się zniżkują, w ślad za globalnym spadkiem cen surowców (choćby kluczowego w produkcji nawozów gazu).

— W zeszłym roku ceny nawozów spadły o 5-7 proc., mamy nadzieję, że w tym roku spadek wyhamuje — mówi Andrzej Skolmowski, wiceprezes grupy Azoty. Spadek cen spowodował, że EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) Azotów była w 2014 r. o 600 mln zł niższa, ale grupa nadrobiła to wzrostem wolumenu sprzedaży i obniżką kosztów. Tak ma być także w tym roku, by w efekcie EBITDA była porównywalna z zeszłoroczną, która po skorygowaniu sięgnęła 822 mln zł.

— Mimo rekordowego importu nasze nawozy sprzedają się świetnie, nie leżą w magazynach, a instalacje pracują niemal na maksimum mocy — podkreśla Hubert Kamola.

Tani import ze Wschodu to problem, ale na horyzoncie rysuje się już kolejny — amerykański. Komisja Europejska negocjuje z USA umowę o wolnym handlu, która może przeorać globalny układ sił w sektorach chemicznym i nawozowym. Europejskie firmy mogą mieć ogromne problemy w starciu z amerykańską konkurencją, korzystającą z taniego gazu z łupków.

— Porozumienie z USA to szansa, ale też lista zagrożeń. Dlatego liczymy na uzyskanie okresów przejściowych, idealne by były na przykład 10-letnie. W tym czasie rozwinąłby się i ustabilizował rynek handlu gazem między UE i USA — tłumaczy Andrzej Skolmowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Azoty chcą postawienia tamy dla importu ze Wschodu