Rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Faull zapewnił, że zarówno w przypadku Polski jak i Czech, Komisja nie ma najmniejszych obaw, co do wyniku zbliżających się referendów w sprawie członkostwa w Unii. Obawy co do wyniku referendów w obu państwach pojawiły się w Brukseli po rozpadzie koalicji rządowej w Polsce i wyborze na prezydenta Czech Vaclawa Klausa - uważanego w Brukseli za eurosceptyka. Jonathan Faull wyraził nadzieję, że nie zostanie zakłócony proces dostosowywania się Polski i Czech do unijnych wymagań i że oba kraje wywiążą się z zobowiązań jakie na siebie wzięły. Na pytanie co by było, gdyby któryś z kandydatów odrzucił w referendum członkostwo w Unii rzecznik wyjaśnił, że nie miałoby to wpływu na członkostwo innych. Gdyby natomiast przeciwko poszerzeniu wypowiedział się parlament choćby tylko jednego z krajów dzisiejszej Unii - poszerzenie byłoby niemożliwe. Komisji Europejska jest jednak przekonana, że w przyszłym roku dołączy do wspólnoty 10 nowych krajów. Oficjalnie przedstawiciel Komisji mówi o braku obaw, nieoficjalnie -w przypadku Polski - obawy istnieją. Dotyczą one, między innymi, ewentualnych zmian personalnych, zwłaszcza na stanowiskach, które mają istotne znaczenie dla zarządzania unijnymi funduszami. Uważa się bowiem, że w Polsce nadal zbyt słaba jest służba cywilna, natomiast zbyt duży jest nacisk na polityczną obsadę stanowisk.