PAP: NIK zarzuca US bałagan i zaniedbania

opublikowano: 2003-04-17 13:16

Bałagan, zaniedbania i brak właściwej organizacji pracy zarzuca NIK urzędom skarbowym. Według Izby, nieprawidłowości w funkcjonowaniu urzędów spowodowały uszczuplenie dochodów budżetowych o co najmniej 74 mln zł.

Przedstawione w czwartek wyniki kontroli urzędów skarbowych dotyczą okresu od stycznia 2001 r. do końca czerwca 2002. NIK zbadała 37 urzędów pod kątem prawidłowości prowadzenia postępowań w sprawach o wykroczenia i przestępstwa skarbowe oraz opodatkowania przychodów z nieujawnionych źródeł.

Według dyrektora Departamentu Budżetu i Finansów w NIK Waldemara Długołęckiego, można przypuszczać, że zjawiska stwierdzone w skontrolowanych placówkach dotyczą większości urzędów skarbowych w Polsce.

W czasie objętym kontrolą urzędy zarejestrowały 96 tys. spraw o wszczęcie postępowania karnego skarbowego. Z tego 5,5, tys. zawiadomień pochodziło od policji, prokuratury, celników - te były podejmowane przez urzędy niezwłocznie.

Według NIK, jednak tylko 45 proc. spraw kontynuowano. Najgorzej było ze sprawami wszczynanymi z urzędu, opartymi na własnych materiałach dowodowych urzędów. Zdaniem kontrolerów, powodowały to nieprawidłowości w pracy urzędów, opóźnienia w przekazywaniu dokumentów. 264 wnioski były przekazane do odpowiednich komórek urzędów z dużym opóźnieniem, 177 wniosków mimo złożenia ich w odpowiednim dziale urzędu nie zostało wszczętych w ogóle.

Na przykład w III US w Bydgoszczy kontrolerzy ustalili, że w 11 sprawach, w których uszczuplenia wynosiły ponad 370 tys. zł, nie wydano decyzji ustalających wysokość zobowiązań podatkowych - w większości z powodu opóźnień i korekt deklaracji podatkowych.

Przedawnienia spraw nie dotyczyły - według NIK - tylko dwóch urzędów skarbowych.

Najczęściej przyczyną przedawnień była zwłoka w składaniu wniosku o postępowanie karne skarbowe przez odpowiednią komórkę urzędu. Na przykład w urzędzie w Zielonej Górze wnioski czekały na przekazanie po kilka miesięcy, a nawet lat. I tak zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa skarbowego przez jedną z zielonogórskich spółek, które dotyczyło lat 1993-1995, zostało przekazane do odpowiedniego wydziału dopiero w sierpniu 1999 r.

NIK miała także uwagi do postępowań mandatowych (są one jednoosobowo prowadzone przez oskarżycieli skarbowych; oni także określają wysokość grzywny). Izba uznała, że w niektórych przypadkach dokumentacja w tych sprawach jest bardzo lakoniczna i nie pozwalała ocenić, jakimi przesłankami kierowano się podejmując decyzję o ukaraniu lub odstąpieniu od nałożenia grzywny.

W raportu wynika, że niejasne były także przesłanki różnicujące wysokość kar. Na przykład w III US w Bydgoszczy, pewnego podatnika, za zwlekanie z zapłatą ponad 500 tys. zł podatku ukarano grzywną w wysokości 200 zł. Innemu, za zaległości wynoszące 42 tys. zł, kazano zapłacić tysiąc złotych.

Izba skontrolowała także, jak urzędy skarbowe radzą sobie z tzw. szarą strefą. Okazało się, że nie przeanalizowały łącznie ponad tysiąca spraw dotyczących opodatkowania przychodów z nieujawnionych źródeł. Według kontrolerów, urzędnicy nie wykorzystują danych o podatnikach, jakie posiadają.

Z raportu wynika, że w latach 2000-2002 (pierwsze półrocze) w 21 urzędach nie wydano ani jednej decyzji ustalającej podatek od nieujawnionych źródeł przychodów.

Na pytanie dziennikarzy, jak urzędy tłumaczyły się ze stwierdzonych przez NIK nieprawidłowości, Długołęcki odpowiedział, że brakiem czasu.

bos/ sta/ hes/