PAP: Problemy odbudowy, bezpieczeństwa i sankcji w Iraku

opublikowano: 2003-04-24 18:22

Bagdad,Genewa,Kopenhaga - Amerykański generał w stanie spoczynku Jay Garner, stojący na czele tymczasowej administracji Iraku, rozmawiał w Bagdadzie z przedstawicielami miejscowych środowisk technokratycznych i akademickich na temat powojennej odbudowy kraju.

Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan zażądał od koalicji amerykańsko-brytyjskiej, aby sprawując władzę okupacyjną, wzięła na siebie odpowiedzialność za sytuację ludności cywilnej w Iraku.

Dania nie spełni prośby USA i nie będzie kierować planowanymi międzynarodowymi siłami porządkowymi w Iraku z powodu braku poparcia ze strony parlamentu - poinformował w czwartek premier Anders Fogh Rasmussen.

Minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow zasugerował w czwartek, że Moskwa poprze francuską propozycję zawieszenia sankcji ONZ wobec Iraku.

Jay Gardner oświadczył w Bagdadzie: "Naszym celem w Iraku jest stworzenie warunków do rozpoczęcia procesu, który doprowadzi do demokratycznej formy rządów". Mieszkańcy Bagdadu, choć zadowoleni z obalenia reżimu Saddama, wykazują podejrzliwość wobec zamiarów USA w Iraku, żywiąc jednocześnie nadzieję, że Amerykanom uda się zaprowadzić jakiś porządek w stolicy.

Sam Garner w chwili przybycia w poniedziałek do Bagdadu spotkał się z uprzejmym, ale chłodnym przyjęciem. Następne dwa dni generał spędził w północnym, zamieszkanym przez Kurdów regionie Iraku, gdzie jest powszechnie podziwiany za akcję ochrony uchodźców kurdyjskich w 1991 r., po stłumieniu przez wojska Saddama buntu Kurdów.

W czwartek rano Garner powrócił do Bagdadu, gdzie trwają prace nad ulokowaniem jego urzędu w dawnym Pałacu Republikańskim, przed wojną mieszczącym część administracji reżimu Saddama.

Kofi Annan oświadczył na forum Komisji Praw Człowieka ONZ w Genewie, że Amerykanie i Brytyjczycy powinni wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa w Iraku. Dodał, że koalicja powinna jasno wyrazić wolę działania ściśle w ramach Konwencji Genewskich, dotyczących traktowania jeńców wojennych.

Annan przypomniał, że "decyzja o rozpoczęciu wojny bez zgody Rady Bezpieczeństwa" ONZ wywołała głębokie podziały na świecie. Te podziały "powinny być przezwyciężone, jeśli chcemy zorganizować w Iraku powojenne życie i poświęcić się uregulowaniu innych kryzysów międzynarodowych" - dodał sekretarz generalny ONZ.

W Danii jedynie skrajnie prawicowa Duńska Partia Ludowa poparła prośbę rządu o wysłanie do Iraku dodatkowego 360-osobowego kontyngentu. Miałby on kierować siłami przywracającymi porządek w powojennym Iraku w fazie tworzenia cywilnej administracji. Na początku ich głównym zadaniem byłoby powstrzymanie grabieży i ochrona punktów dystrybucji pomocy humanitarnej. Liczyłyby łącznie około 3 tys. ludzi.

Dania jest jednym z najwierniejszych sojuszników USA. W przededniu wojny w Iraku wysłała w rejon konfliktu okręt podwodny i okręt eskortowy. Prawicowo-liberalny rząd Rasmussena zaplanował już wysłanie do Iraku 380 żołnierzy i policjantów.

Sugerując zawieszenie sankcji ONZ, Rosja, która ma w Radzie Bezpieczeństwa ONZ prawo weta, podkreśla jednak, że sankcje mogą zostać definitywnie zniesione dopiero wówczas, gdy ONZ-owscy inspektorzy orzekną, że Irak jest wolny od zakazanej broni.

Prezydent USA George W. Bush wezwał w zeszłym tygodniu do niezwłocznego zniesienia sankcji ONZ w związku z obaleniem reżimu Saddama Husajna.

Większość członków Rady Bezpieczeństwa domagała się dotychczas powrotu do Iraku inspektorów rozbrojeniowych ONZ. To oni mieliby potwierdzić, że nie ma tam broni masowego rażenia, co pozwoliłoby znieść sankcje. (PAP)

: