BA nie zacieśnią współpracy z AA

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-01-29 00:00

Amerykański departament transportu dał co prawda zielone światło na alians British Airways i American Airlines, ale za cenę, którą obie linie uznały za zbyt wygórowaną. Przewoźnicy twierdzą, że do zacieśnienia współpracy nie dojdzie, akcje BA tanieją, zyskuje natomiast KLM, bo być może Brytyjczycy wrócą do rozmów z liniami holenderskimi.

W piątek amerykański departament transportu zgodził się, aby British Airways i American Airlines koordynowały ceny biletów i rozkłady lotów na trasach transatlantyckich, ale pod warunkiem, że zrezygnują z 224 slotów (czyli 16 lotów dziennie) z Heathrow na korzyść przewoźników z USA.

— Nie będzie transakcji za taką cenę. Od początku mówiliśmy, że nie zawrzemy umowy, jeśli cena będzie zbyt wysoka. Niestety, tak się stało — brzmi wspólne oświadczenie Roda Eddingtona, dyrektora zarządzającego BA, i Dona Carty’ego, prezesa AA.

Przewoźnicy będą natomiast kontynuować współpracę w ramach sojuszu Oneworld. Akcje BA potaniały wczoraj o 5,2 proc. — do 206 pensów (12,2 zł). Już w piątek ich cena spadła o 4,5 proc.

6,6 proc. zyskały natomiast akcje KLM, czwartego w Europie przewoźnika. Alians z Amerykanami oznaczałby odsunięcie się BA od KLM, które współpracują już z innym amerykańskim przewoźnikiem — Northwest Airlines. Skoro BA nie zacieśnią współpracy z Amerykanami, to może wrócą do rozmów z Holendrami, które zerwano w ubiegłym roku — sądzą analitycy. Zwłaszcza że w ubiegłym tygodniu linie podpisały półroczną umowę na sprzedaż biletów i koordynację rozkładów na trasach na Bliski Wschód.

Z drugiej strony, część analityków uważa, że British Airways i American Airlines stosują zagrywkę taktyczną, która ma wymusić na władzach antymonopolowych złagodzenie stanowiska.

— Myślę, że przewoźnicy wrócą do negocjacji i spróbują złagodzić warunki — mówi Ray Neidl, analityk ABN Amro.