BAH planuje podróż bez Jaguara

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2020-12-07 20:00

Kontrolowany przez Mariusza Książka British Automotive Holding rozważa sprzedaż swojej sieci dilerskiej i zapowiada start nowego biznesu.

Z artykułu dowiesz się:

  • o co chodzi w najnowszej odsłonie konfliktu BAH i JLR
  • jaki nowy projekt biznesowy szykuje giełdowa spólka
  • jakie ma plany odnośnie sieci dilerskiej
  • jak konflikt może wpłynąć na klientów

British Automotive Holding (BAH) zarzuca JLR działanie w złej wierze. Otrzymane kilka dni temu wezwanie do zapłaty (w pierwszej fazie blisko 20 mln EUR za auta i ponad 3 mln GBP za części) uważa za próbę nacisku w negocjacjach dotyczących rozwiązania umowy importerskiej, bo do formalnego rozwiązania kontraktu nie doszło. Mimo tego od pierwszego grudnia 2020 r. na rynku funkcjonuje nowy importer.

Niespełnione obietnice

Zdaniem Andrzeja Nizio, prokurenta BAH, odpowiedzialnego za negocjacje z JLR, producent aut już po wypowiedzeniu umowy importerskiej [ w sierpniu 2018 r. - przyp. red], zamiast wygaszać współpracę, wymuszał - m.in obietnicami możliwości przedłużenia współpracy - inwestycje w budowę salonów i zwiększanie sprzedaży aut.

– Prowadzimy obecnie inwestycje o łącznej wartości 130 mln zł, z czego prace wartości 80 mln zł już zostały zrealizowane. JLR nie jest więc jedyną firmą, względem której BAH ma zobowiązania. Nie możemy się zgodzić na wymagania spółki Jaguar Land Rover, która domaga się, aby jej zobowiązania były traktowane priorytetowo, przed innymi wierzycielami - mówi Andrzej Nizio.

Dodaje, że nie wie w jakim kierunku zmierzają ruchy JLR.

– Jeżeli chęcią producenta jest przewrócenie naszej spółki nie zważając na konsekwencje dla marki i dilerów, to my tego nie rozumiemy - mówi Andrzej Nizo.

Marcin Dąbrowski, wiceprezes BAH, dodaje, że już mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której na rynku działa dwóch importerów, a mimo nie ma samochodów do kupienia i są kłopoty z realizacją napraw gwarancyjnych.

– W naszych salonach pozostało około 100 aut, a nowa sieć jeszcze nie pracuje. Dodatkowo w naprawach gwarancyjnych nie można już wykorzystywać części kupionych w BAH, a wielu dilerów jeszcze je posiada - mówi Marcin Dąbrowski

Przedstawiciele BAH cały czas liczą na zawarcie porozumienia z JLR.

– Agresywne ruchy nie skończą się dobrze. Zmuszą nas do podjęcia kroków wobec zewnętrznych dilerów, bo tak jak my jesteśmy wierzycielem JLR, tak oni są naszymi. Oczekujemy, że dojdziemy do sytuacji, w której nasi dilerzy będą mogli normalnie pracować z nowym generalnym importerem, a my porozumiemy się z producentem – mówi Marcin Dąbrowski.

Zamieszanie
Zamieszanie
Zarządzana przez Jacka Górskiego(z lewej) spółka Inchcape JLR Poland przejęła od kontrolowanego przez Mariusza Książka British Automotive Holding wyłączne przedstawicielstwo aut Jaguar i Land Rover. Niestety nie bez zamieszania, na którym mogą ucierpieć nie tylko dilerzy ale i klienci.
materiały prasowe

Nowy importer

Od 1 grudnia 2020 r. dystrybutorem marek Jaguar i Land Rover jest Inchcape JLR Poland. Nowy importer to spółka join venture między producentem a Inchcape PLC, międzynarodowym koncernem prowadzącym sprzedaż na poziomie importerskim i dilerskim na wielu rynkach.

- Obecnie kończymy proces podpisywania umów z dilerami, zresztą z większością z nich umowy już zostały podpisane. Finalizujemy też kwestie usług finansowych dla sieci dilerskiej - mówi Jacek Górski, dyrektor generalny Inchcape JLR Poland.

Zapewnia też, że naprawy gwarancyjne można przeprowadzić w obecnej sieci dilerskiej.

– Podobnie jest ze sprzedażą samochodów nowych, pierwsze auta są w drodze do Polski - mówi Jacek Górski.

Dodaje, że jeśli chodzi o rozwój sieci, to Inchcape JLR Poland chce przede wszystkim pracować z obecnymi dilerami.

– Planujemy też utworzenie nowych punktów tych częściach kraju, gdzie nie jesteśmy wystarczająco silnie reprezentowani - mówi Jacek Górski.

British Automotive Holding to nie tylko importer, ale także największy diler JLR w Polsce - obejmuje 60 proc. rynku. Cztery spółki zależne od BAH czyli: British Automotive Centrum, British Automotive Gdańsk, British Automotive Łódź i British Automotive Silesia podpisały umowy dilerskie z nowym importerem. Czy to wraz z deklaracjami nowego importera oznacza, że BAH pozostanie w biznesie związanym ze sprzedażą nowych aut? Niekoniecznie.

- Chcemy zbudować sieć dilerską, którą będziemy w stanie zbyć lub – jeśli dojdziemy do wniosku, że rentowność takiej sieci jest zadowalająca – to być może kontynuować działalność. Ale na teraz naszym celem jest uporządkowanie sieci dilerskiej, by mogła być celem sprzedaży – podkreśla Marcin Dąbrowski

Wyjaśnił, że uporządkowanie polegałoby m.in. na rozdzieleniu działalności dilerskiej od importerskiej. Tak prowadzoną sieć będzie można sprzedać, by spłacić wierzycieli spółki. Wartość sieci ocenił na 160-200 mln zł.

Luksusowe z drugiej ręki

BAH do 30 listopada 2020 r. był wyłącznym przedstawicielem na Polskę oraz dilerem samochodów Jaguar i Land Rover. Od 2008 r. jest notowany na GPW.

Wypowiedzenie umowy importerskiej oraz nieudana współpraca z Ssangyongiem (umowa importerska jest obecnie wygaszana) wespół z planami sprzedaży dilerów JLR nie kończy przygody BAH z motoryzacją. W styczniu wystartuje salon z używanymi autami.

- Chcemy wykorzystać nabyte doświadczenie na samochodowym rynku. Sprzedaż aut używanych jest bardziej dochodowa niż nowych. Nie będzie to komis, będziemy oferować różne dodatkowe usługi i stawiamy na rynek premium – mówi Marcin Dąbrowski.