Bajka o szewcu i urzędnikach

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-09-22 00:00

Dawno, dawno temu żył sobie pewien szewc. Nie pracował w wielkiej sieci usług mistrzowskich. Miał własny warsztat, a w nim kopyto, młotek i szydło.

Miał też dwóch uczniów. Pewnego dnia wyszedł z pracy wcześniej, polecając im zamknięcie warsztatu. Następnego dnia przychodzi i co widzi? Warsztat opieczętowany, dookoła pełno policji, a funkcjonariusze właśnie zabierają kopyto, młotek i szydło.

Okazało się, że wczoraj pokłócili się uczniowie. Jeden uderzył drugiego kopytem, ten oddał młotkiem, pierwszy poprawił szydłem.

— Zabieramy narzędzia — rzekli funkcjonariusze — bo posłużyły do popełnienia przestępstwa.

— Zaraz, zaraz — zaprotestował szewc — to są moje narzędzia pracy, jak ja będę szyć buty? To nie moja wina, że tamci się pobili.

— Takie jest prawo — odparli funkcjonariusze i zabrali narzędzia, a szewc do końca swych dni żył na garnuszku państwa.

Bajka? Nie do końca. Jeszcze do połowy tego roku tak działał kodeks karny skarbowy. Mówił on, że przedmioty stanowiące przedmiot przestępstwa skarbowego podlegają przepadkowi, chociażby nie były własnością sprawcy. I tak firmie przewozowej Trans-Herbost skonfiskowano ciężarówkę, bo jej kierowca, pracownik firmy, chciał dorobić sobie, przemycając papierosy. Przemyt wykryto, kierowcę skazano, ciężarówka przepadła.

— Zaraz, zaraz — zaprotestowała firma — przecież myśmy nic nie wiedzieli o przemycie, dlaczego państwo zabiera nasz wóz?

— Takie jest prawo — odparł wymiar sprawiedliwości.

Trans-Herbost poskarżył się jednak do Trybunału Konstytucyjnego, a ten uznał, że prawo jest złe. Rzeczpospolita chroni własność w sposób szczególny. Konfiskata to ostateczność. Nie można pozbawić własności kogoś, kto nie przyczynił się do popełnienia przestępstwa, a nawet o nim nie wiedział. Jeśli zaś wiedział, trzeba tego dowieść — stwierdził trybunał (sygn. sprawy SK 34/04).

Od zbadania czy wiedział, czy nie, jest sąd i to on odtąd za każdym razem będzie musiał sprawdzić, czy właściciel mienia zdawał sobie sprawę z tego, że służy ono do czynów zakazanych.