Bakoma skorzysta na wycofaniu z giełdy

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-05-31 00:00

Bakoma skorzysta na wycofaniu z giełdy

W ocenie analityków opuszczenie przez Bakomę giełdy może jej tylko pomóc w dalszej ekspansji na rynku artykułów mleczarskich oraz umocnić pozycję wśród konkurencji. Inwestorzy mają jednak czego żałować — spółka należała do wąskiego grona giełdowych spółek spożywczych o silnych podstawach fundamentalnych.

Bakoma zadebiutowała na giełdzie 26 lutego 1998 roku i od razu zasłynęła z bardzo mocnego wejścia. Warszawski rynek na pierwszym notowaniu wycenił walory spółki na 45 zł, co gwarantowało jej akcjonariuszom wysoki zysk. W kolejnych miesiącach kurs Bakomy pokonał nawet poziom 62 zł. Dobra passa skończyła się w połowie 1999 r. Od tego momentu kurs Bakomy systematycznie spadał. Fakt, że w posiadaniu francuskiego Danone oraz grupy akcjonariuszy skupionych wokół rodziny Komorowskich znajduje się ponad 99 proc. kapitału akcyjnego spółki, niemal sparaliżował jej płynność.

Na początku tego roku za akcje jedynego przedstawiciela producenta jogurtów płacono zaledwie 22 zł. Odbicie kursu nastąpiło po ogłoszeniu przez głównych akcjonariuszy zamiaru przejęcia pełnej kontroli nad Bakomą. W tym celu wezwali oni do sprzedaży 42,7 tys. akcji spółki stanowiących 0,37 proc. kapitału akcyjnego, oferując 32,30 zł za jeden walor. W chwili jego ogłoszenia było to blisko 35 proc. powyżej wyceny tych papierów na warszawskiej giełdzie. Atrakcyjna cena oraz możliwość sprzedaży sporych pakietów akcji skłoniła mniejszościowych akcjonariuszy do odpowiedzi na wezwanie. Niewątpliwie to miało bezpośredni wpływ na decyzję KPWiG, która zgodziła się na żądania udziałowców spółki i zezwoliła na opuszczenie giełdowego rynku.

Ocena Bakomy wypada zupełnie inaczej, jeśli prześledzimy jej wyniki nie sugerując się giełdowymi notowaniami. Należy ona do nielicznych spółek w branży spożywczej, stale poprawiających sprzedaż. Jeszcze w 1998 roku jej sprzedaż nieznacznie przekraczała 267 mln zł. Tymczasem w ubiegłym roku wynik ten był lepszy prawie o 100 mln zł.

Mimo że spółka działa w branży spożywczej, w której dekoniunktura utrzymywała się ponad dwa lata, to jest w stanie wykazywać sporą rentowność. W 2000 roku zdołała zarobić na czysto 17,5 mln zł, a zysk na działalności operacyjnej wyniósł prawie 30 mln zł. Również dane za I kwartał 2001 roku każą przypuszczać, że Bakoma ze sporym zyskiem zamknie ten rok. Już w pierwszych trzech miesiącach zdołała wypracować zysk netto na poziomie 5,3 mln zł.

Na podkreślenie zasługuje również podtrzymanie tendencji wzrostowej przychodów ze sprzedaży. W I kwartale sprzedaż Bakomy przekroczyła 95 mln zł, co było o ponad 3 mln zł lepszym rezultatem niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Wpływ na dobre wyniki spółki ma odważna polityka inwestycyjna. Spółka zamierza powiększyć i zoptymalizować zdolności produkcyjne oraz dystrybucyjne. Chce także efektywnie pozyskiwać surowiec do produkcji.

Poczynania inwestycyjne przedsiębiorstwa dobrze obrazują zeszłoroczne wydatki. Już w I półroczu 2000 spółka zdecydowała się przeznaczyć na inwestycje prawie 15 mln zł. Część wydatkowanych środków pochodziła z zysku netto, który w pierwszych sześciu miesiącach 2000 roku wyniósł prawie 16,7 mln zł. Spółka posiłkowała się także kredytem.

w dwóch ostatnich kwartałach ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z kontynuacją poczynań inwestycyjnych firmy. Bieżący rok w Bakomie upłynie pod znakiem podobnych działań. Duży nacisk położono na rozbudowę mleczarni, ukończenie wdrażania nowego systemu zarządzania oraz modernizację infrastruktury działu rolnego pod kątem ochrony środowiska. Wszystkie inwestycje w spółce prowadzone są z myślą dalszego rozwoju rynku artykułów spożywczych, a w szczególności galanterii mlecznej, która stanowi ponad 75 proc. ogólnych przychodów. W IV kwartale ubiegłego roku spółka wprowadziła dwa nowe rodzaje serków.