Balczun wysiadł z PKP Cargo

opublikowano: 29-01-2013, 00:00

Szef towarowej spółki zrezygnował na ostatnim przystanku przed giełdą.

Odejdzie czy nie? Takie pytanie od kilku miesięcy zadawali sobie eksperci i menedżerowie kolejowego rynku. Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo, w końcu powiedział: pas. Tajemnicą poliszynela były napięte relacje między szefem towarowego przewoźnika a zarządem grupy PKP.

— Wojciech Balczun miał za sobą udaną restrukturyzację, podczas gdy obecny zarząd PKP dopiero musi zacząć wdrażać program naprawczy — mówi osoba znająca relacje w grupie. Na pożegnalnej konferencji nie brakowało jednak kurtuazji.

— Dziękuję prezesowi Balczunowi za jego wysiłek włożony w restrukturyzację Cargo. Efekt jest taki, że obecnie jest to najlepsza spółka w grupie PKP — mówi Jakub Karnowski, prezes PKP.

Wojciech Balczun uzasadnił odejście otrzymaniem propozycji pracy w międzynarodowej firmie. Jakiej? Tego oficjalnie nie wiadomo. Na rynku od kilku tygodni krążyły informacje o tym, że zostanie szefem LOT, w którego radzie nadzorczej zasiada już od kilku miesięcy.

Jednak z informacji „PB” wynika, że sceptyczny wobec jego kandydatury był premier Tusk, który krytycznie ocenia prowadzoną restrukturyzację lotniczego przewoźnika. Kolejowi eksperci żałują, że Wojciech Balczun odchodzi.

— Szkoda. Prezes Balczun to menedżer z krwi i kości. Wyprowadził firmę na prostą i uczynił jednym z najlepiej prosperujących przewoźników w Europie — mówi Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego. Kiedy Wojciech Balczun zaczął restrukturyzować Cargo w 2009 r., firma miała 500 mln zł straty i traciła udziały w rynku.

Na koniec ubiegłego roku miała 340 mln zł zysku i utrzymała nie tylko kontrolę nad 75 proc. rodzimego rynku, ale także wyjechała na zagraniczne tory. Cargo zdobyło m.in. koncesje na przewóz towarów w Niemczech, na Słowacji czy w Austrii.

Dzięki restrukturyzacji spółka jest nieźle przygotowana do giełdowego debiutu. Jakub Karnowski, zapowiada, że przewoźnik na stołecznym parkiecie może pojawić się jeszcze w tym roku. Do inwestorów powinno trafić do 50 proc. akcji firmy. Kryzys powoduje, że trudno spekulować, ile mogą być warte walory firmy. Ponad dwa lata temu szacowano, że 2-2,5 mld zł, dziś mówi się o 3-3,5 mld zł.

— Trwa już procedura wyboru nowego prezesa. Rozmawiamy z potencjalnymi kandydatami — informuje Jakub Karnowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu