Targban kupił podwarszawską dojrzewalnię od Del Monte, a Citronex zainwestował w podwarszawskich Błoniach. I choć polski rynek bananów rośnie powoli, to — jak przekonują — jest się o co bić. Oficjalnych danych o wielkości rynku nikt nie publikuje. Z wyliczeń Citroneksu wynika, że co tydzień Polacy kupują 300 tys. kartonów bananów po 15 EUR każdy, co daje 240 mln EUR rocznie.

— Cały czas zwiększamy sprzedaż, więc zwiększamy moce produkcyjne. Na rozbudowę dojrzewalni w Zgorzelcu wydaliśmy 12 mln zł. Powiększać będziemy też tę nowo przejętą w Błoniach. Tu mówimy o wydatkach rzędu15 mln zł — twierdzi Artur Toronowski, prezes Citroneksu i właściciel największej dojrzewalni bananów w Polsce.
Magazyny i dojrzewalnia pod Warszawą to to majątek dwóch osób prywatnych. Jak wskazuje Piotr Sioch, właścicielom Citroneksu do zakupienia wciąż pozostaje połowa podwarszawskich nieruchomości.
— Na sprzedaż 50 proc. udziałów zdecydował się mój wspólnik. Ze mną negocjacje jeszcze trwają, bo przedstawione warunki mi nie odpowiadały — zaznacza Piotr Sioch.
Kolejnych akwizycji Citroneksu nie należy się spodziewać.
— Na tym rynku wygodniej jest rozbudować moce. Na akwizycję zdecydowaliśmy się tylko dlatego, że chcieliśmy pozyskać dobry punkt logistyczny pod Warszawą — tłumaczy Artur Toronowski.
Swoje udziały w bananowym rynku ocenia na 75 proc. Targban natomiast szacuje, że należy do niego 30 proc. Na tym wyniku nie zamierza poprzestać.
— Zakup dojrzewalni od Del Monte oznacza dla nas zwiększenie mocy o 50 proc. Krajowy rynek rośnie, ale bardzo powoli. Polacy wciąż jedzą znacznie mniej bananów niż statystyczny Europejczyk, więc mamy co nadganiać. Zdobywamy udziały koszteminnych. Z rynku cały czas znikają mniejsze firmy, które nie docierają bezpośrednio do producentów w Ameryce Łacińskiej, a taka współpraca to na poziomie europejskim już standard — mówi Rafał Bury, menedżer z Targbana.
Wartości inwestycji spółka nie ujawnia. Liczy nie tylko na sprzedaż w kraju, ale również kontrakty z sieciami handlowymi w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Artur Toronowski spogląda na Białoruś i Ukrainę.
— Zainwestowaliśmy w przeładownię w Gdańsku, żeby obniżyć koszty logistyki. Jednocześnie działamy dzięki temu na wolnym obszarze celnym, skąd możemy eksportować za wschodnią granicę UE — mówi prezes Citroneksu.
Citronex od dawna miał też wielki apetyt na bananowe przetwory. Chciał kupić od Agros-Novy zakład przetwórstwa warzyw i owoców we Włocławku. Ten ostatecznie trafił w ręce Krajowej Spółki Cukrowej.
— Inwestycja we własną produkcję okazała się mniej opłacalna od współpracy z firmą Materne, znanym producentem konfitur. Razem opracowaliśmy receptury produktów z bananami. We wtorek zapakowaliśmy nimi pierwszy samochód. Testową sprzedaż rozpoczniemy od własnych stacji paliw — mówi Artur Toronowski.
Poza stacjami i dojrzewalniami Citronex jest właścicielem myjni i hoteli. Buduje też szklarnie pomidorów przy Elektrowni Turów. Podobną pomidorową inwestycję ukończył niedawno w Siechnicach. Targban poza importem bananów sprowadza jeszcze m.in. cytrusy, pomidory i winogrona.