Bank Anglii jako pierwszy z głównych banków centralnych na świecie podniósł stopy procentowe. ECB wciąż martwi się recesją.
Wczoraj Bank Anglii podwyższył stopy procentowe do 3,75 proc. Była to pierwsza od niemal czterech lat zmiana poziomu stóp w górę, i Bank Anglii stał się prekursorem wśród największych banków centralnych na świecie. Również wczoraj Europejski Bank Centralny (ECB) utrzymał stopy na poziomie 2 proc. Ostatnio amerykański Fed pozostawił stopy na najniższym od 50 lat poziomie 1 proc., a Bank Japonii potwierdził, że utrzyma kontynuowaną od dwóch lat politykę oprocentowania na poziomie 0. Tylko Bank Australii zdecydował się na podniesienie stóp o ćwierć punktu procentowego.
Mają warunki
Australijczycy mieli te same powody, co Brytyjczycy: zbyt dużo pożyczek hipotecznych. W Wielkiej Brytanii zadłużenie z tego tytułu sięgnęło we wrześniu 8,8 mld GBP (59,2 mld zł). Jednocześnie gospodarka zdaje się mieć najgorsze za sobą. Wzrost PKB w tym roku może wynieść 2-2,5 proc. Bezrobocie sięga tylko 5 proc. Jedynym zagrożeniem może być inflacja, która we wrześniu wzrosła o 2,8 proc.
Natomiast w strefie euro wzrost PKB jest najniższy od lat i ma w tym roku wynieść 0,4 proc. Bezrobocie sięga 8,8 proc. Dlatego mimo niskiej inflacji (2,1 proc. we wrześniu) i wzrostu aktywności sektora usług do poziomu najwyższego od trzech lat, ECB jest ostrożny.
Pierwsze przemówienie
— Stopy są niskie, a warunki finansowe korzystne. Istnieją natomiast obawy co do długotrwałego wzrostu gospodarczego. Inflacja może nie spaść tak szybko, jak oczekiwano jeszcze latem ze względu na ceny żywności, paliw i podatki w niektórych krajach — tak Jean-Claude Trichet, podczas swojej pierwszej konferencji w roli prezesa ECB, tłumaczył decyzję banku.
Nowy prezes ECB surowo zganił kraje, które łamią unijne zasady dotyczące deficytów budżetowych.
— Pakt o stabilności nie powinien być podawany w wątpliwość — uważa Jean-Claude Trichet.