Bank Anglii widzi recesję przez wysoką inflację

Rafał Sadoch, biuro maklerskie mBanku S.A.
opublikowano: 2022-05-06 11:07

Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła potężną przecenę głównych indeksów, a technologiczny Nasdaq stracił aż 5%. Przyczyny takiego stanu rzeczy należy dopatrywać się w dalszym wzroście rentowności obligacji skarbowych w USA, gdzie 10-latki przekroczyły 3%. Dolar dalej pozostaje mocny.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

O ile w środę po decyzji Fed inwestorzy ruszyli do kupowania akcji, to wczoraj wyraźnie od nich stronili. Na taki stan rzeczy mogło mieć wpływ wczorajsze posiedzenie Banku Anglii, który podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Nie sama decyzja tak wystraszyła uczestników rynku, a najnowsze prognozy, które jej towarzyszyły. Wskazują one bowiem, że inflacja będzie dalej przyspieszać osiągając szczyt w IV kw., co z kolei przez spadek realnego dochodu rozporządzalnego doprowadzi do płytkiej recesji w 2023 roku. Dopiero tak silne spowolnienie wzrostu może zacząć tłumić inflację, która w horyzoncie do końca 2024 ma wrócić w kierunku 2%. Bank Anglii jest pierwszym, który w swoich prognozach podał to czego rynek najbardziej obawia się obecnie. Stagflacja oczywiście nie będzie jedynie problemem Wielkiej Brytanii, a całej globalnej gospodarki. Ta wizja nie zachęca do kupowania akcji, szczególnie, że jesteśmy dopiero na początku drogi podwyżek stóp w największych gospodarkach.

O ile decyzje wszystkich banków centralnych są przewidywalne, tego samego nie można powiedzieć o NBP. RPP tym razem zaskoczyła mniejsza podwyżką o 75 punktów bazowych. To spowodowało osłabienie złotego. Dziś jeszcze okazję skomentować ostatnią decyzję będzie miał szef banku centralnego Adam Glapiński. RPP zapewne będzie jeszcze kontynuowała cykl podwyżek, niemniej jednak nie sposób przewidzieć jak on będzie dokładnie wyglądał. Wydaje się, że zakończyć się on może w okolicach 7%.

Eurodolar testuje wsparcie na 1.05, którego pogłębienie otworzyłoby drogę w kierunku minimów z 2017 roku na 1.0340. Dziś w centrum uwagi uczestników rynku znajdować się będą kwietniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Rynek spodziewa się niewielkiego wyhamowania tempa kreacji nowych miejsc pracy. Spadek do 385 tys. z 431 tys. przed miesiącem. Środowy raport ADP sugerował niecałe 250 tys., a wczorajsze cotygodniowe dane o liczbie nowych bezrobotnych okazały się słabsze od prognoz. Dalsza ścieżka podwyżek stóp przez Fed jest dobrze określona i dane nie powinny na nią wpływać. Jeśli zatem dzisiejsze odczyty wypadną słabiej od prognoz zwiększać będą szanse materializowania się scenariusza stagflacyjnego, co powinno skutkować wyprzedażą akcji. Lepsze dane powinny być natomiast wyrazem siły gospodarki i poprawiać nastroje rynkowe.