BANK HANDLOWY OPUSZCZA AMIKĘ
Inwestor finansowy szuka chętnego na 33 proc. akcji producenta AGD
CZAS NA ZMIANY: Amica Wronki, kierowana przez Wojciecha Kaszyńskiego,wkrótce zyska nowego inwestora. W ciągu najbliższego pół roku Bank Handlowy zdecyduje, komu sprzedać posiadane akcje spółki. fot. ARC
Do końca tego półrocza Bank Handlowy w Warszawie zamierza sprzedać ponad 33 proc. akcji Amiki Wronki, jednego z największych krajowych producentów sprzętu AGD. Pakiet wart jest dzisiaj około 60 mln zł.
Dyrektor Marcin Halicki z Biura Inwestycji Kapitałowych Banku Handlowego podkreśla, że jest za wcześnie, żeby wymieniać nazwy potencjalnych inwestorów. Można jednak przypuszczać, że w kolejce po 33-proc. pakiet akcji Amiki Wronki ustawią się najwięksi producenci sprzętu AGD: Electrolux, Whirlpool, Merloni. Niewykluczone też, że BH będzie chiał sprzedać swój pakiet na giełdzie.
— Zwykle negocjacje toczą się od trzech do dziewięciu miesięcy. Mam nadzieję, że jeszcze w tym półroczu uda nam się sfinalizować sprzedaż naszego pakietu akcji — mówi dyrektor Marcin Halicki.
W dobre ręce
Bank Handlowy kontroluje trzecią część akcji spółki. 34 proc. akcji pozostaje w rękach drobnych akcjonariuszy. 33 proc. akcji należy do spółki Holding Wronki oraz zależnej od niej w 100 proc. Fabryki Armatury.
Holding Wronki jest kontrolowany przez Jacka Rutkowskiego, członka rady nadzorczej Amiki.
— Na razie nikt nie proponował mi odkupienia akcji Amiki. Zastanowię się nad tym, jeśli bank złoży taką propozycję — tłumaczy Jacek Rutkowski.
Stanisław Grynchow, członek zarządu Amiki, uważa jednak, że ta inwestycja przerasta możliwości finansowe Jacka Rutkowskiego.
— Każda z dużych instytucji finansowych może być zainteresowana wejściem do Amiki — uważa Jacek Rutkowski. Inaczej sprawa przedstawia się w przypadku inwestorów z branży.
— Niektórzy znani światowi producenci zastanawiają się nad budową w Polsce własnej fabryki. Lepszym rozwiązaniem jest kupienie już istniejącego zakładu. Sądzę jednak, że żaden z nich nie zdecyduje się zainwestować w firmę, w której nie będzie miał większościowego udziału w kapitale akcyjnym. Może ewentualnie odkupić od innych akcjonariuszy dodatkowy pakiet niezbędny do uzyskania dwóch trzecich akcji — wyjaśnia Jacek Rutkowski.
Pod własnym szyldem
33 proc. akcji Banku Handlowego daje mu 40 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Inwestor, który kupi akcje Handlowego, będzie mógł ogłosić wezwanie do sprzedaży.
— W ciągu najbliższych 3-5 lat zamierzamy wzmacniać pozycję rynkową firmy. Stale zwiększamy asortyment. Inwestor musiałby przede wszystkim zagwarantować utrzymanie naszej marki. Nie chcemy dopuścić do tego, żeby Amica stała się montownią pralek czy lodówek innego producenta — podkreśla Jacek Rutkowski.
Sprzedaż Amiki Handlowy zapowiadał już w ubiegłym roku. Transakcję przełożono ze względu na złą koniunkturę na giełdzie. Teraz wartość spółki ocenia się na około175 mln zł. Pakiet akcji Handlowego jest więc wart około 60 mln zł.
W chwili, kiedy Amica debiutowała na parkiecie akcje, które posiadał Handlowy były warte około 141 mln zł. Były to jednak akcje, które bank kupił przed wprowadzeniem spółki na giełdę za kwotę 24,2 mln zł.
Połowa rynku
Udziały Amiki w rynku kuchni sięgają 50 proc., w lodówkach — 23 proc., a w pralkach — 5 proc. W czerwcu 2000 roku firma uruchomi fabrykę pralek. Dzięki inwestycji wartej 300 mln zł Amica chce zwiększyć swoje udziały w tym segmencie do 30 proc. W 1998 roku z fabryki wyjechało 700 tys. sztuk kuchni, lodówek i pralek wartych 676 mln zł. Przy średniej w Europie rentowności w branży, sięgającej 1,5 proc., rentowność netto Amiki utrzymała się na poziomie 4,6 proc.