Bank i firma: co za dużo, to za drogo

Paweł Kubisiak, Paweł Zielewski
opublikowano: 2005-09-29 00:00

Sektor bankowy przeżywa okres doskonałej prosperity. Świadczą o tym choćby wyniki finansowe — w pierwszym półroczu polskie banki poprawiły poziom zysków aż o 25 proc. Wskaźnik koniunktury bankowej Pengab osiągnął we wrześniu 2005 roku 36,2 pkt i był najwyższy od 5 lat.

W pierwszym kwartale tego roku klienci indywidualni zaciągnęli w bankach kredyty mieszkaniowe warte aż 2,9 mld zł. To najlepszy wynik w historii, a następne kwartały zapowiadają się wcale nie gorzej. Boom kredytowy przekłada się na ożywienie kolejnych sektorów, w tym na rynku nieruchomości, powstrzymanym chwilowo przez podwyżkę podatku VAT. Według analityków Merrill Lynch, przeciętna roczna stopa wzrostu wyniesie 8 proc. w przypadku depozytów oszczędnościowych, 21 proc. dla kredytów hipotecznych i 25 proc. dla funduszy inwestycyjnych.

Potencjał polskiego rynku jest naprawdę duży. W stosunku do krajów wysoko rozwiniętych wykorzystanie produktów bankowych jest wciąż niewielkie. Dla przykładu: stosunek pożyczek hipotecznych do PKB w Polsce wynosi zaledwie 5 proc. Tymczasem w Portugalii jest to 50 proc., a w Hiszpanii 42 proc. Dług hipoteczny statystycznego Polaka wynosi niespełna 200 euro.

Rosną nie tylko kredyty ale również oszczędności i liczba rachunków. I choć popyt na usługi bankowe wciąż rośnie to rośnie również konkurencja. Malejące stopy procentowe zmuszają banki do aktywniejszego poszukiwania zarobku i zróżnicowania oferty. Skończyły się łatwe zyski, więc banki prześcigają się w swoich ofertach, by pozyskać kolejnych klientów, a konkurencja nigdy jeszcze nie była tak zażarta. Co chwila pojawiają się na rynku nowe oferty i promocje.

Walkę o klienta widać też w sektorze małych i średnich firm. Do około 2,5 mln zarejestrowanych podmiotów gospodarczych banki skierowały dobrze ponad 50 różnych ofert. Po przespanych latach bankowcy ostro wzięli się za przedsiębiorców i kierują ku nim coraz atrakcyjniejsze produkty.

Małe i średnie firmy to dla banków jeden z najatrakcyjniejszych obszarów, stąd walka o klienta jest coraz ostrzejsza. Kredyty i limity debetowe przyznawane są coraz szybciej, rachunkom towarzyszy coraz więcej usług dodatkowych, w tym coraz lepsze usługi doradcze. Dobrym klientem są już nawet firmy rozpoczynające działalność, które jeszcze do niedawna odchodziły z kwitkiem od okienka bankowego.

Nie do końca jest jednak tak różowo, o czym przekonali się przedsiębiorcy, którzy wzięli udział w redakcyjnej sondzie (efekty można przeczytać na ósmej stronie dodatku). Nawet tym bankom, które publicznie (czyli w reklamach) deklarują, jakie to są dla firm przyjazne i elastyczne, nieźle się oberwało. Słusznie się oberwało.

Nawet jednak największa krytyka nie powinna być traktowana jako wrogi atak. W końcu bank i klient firmy są na siebie skazani. Tu się nie ma co obrażać. Tu trzeba naprawić zepsute.

Kredyt bankowy jest wciąż najpopularniejszym źródłem finansowania, a bank powinien być dla przedsiębiorcy partnerem na dobre i na złe. Wśród prawdziwego zalewu ofert i różnorodnych promocji bardzo ciężko dobrać produkt najodpowiedniejszy do potrzeb firmy. Dlatego na łamach „Drogi po kapitał” rozpoczynamy przegląd produktów bankowych oferowanych przedsiębiorcom. Bieżące wydanie to jedynie pobieżne spojrzenie na rynek, lecz w kolejnych numerach będziemy sukcesywnie analizować i oceniać oferty dla firm.

Zapraszamy do lektury!