Bank spółdzielczy ma pełną ofertę dla biznesu

Alina Treptow
opublikowano: 2010-03-09 00:00

Bank prowadzi 7 tys. rachunków przedsiębiorców, obsługuje 34 jednostki samorządowe.

Rekomendacja T wypchnie wielu klientów do SKOK-ów i Providenta — uważa Lesław Wojtas, prezes PBS

"Puls Biznesu" rozpoczyna cykl tekstów poświęconych bankom spółdzielczym. Działają one w specyficznym środowisku — są to z reguły tereny wiejskie i mniejsze miasta. Obsługują społeczności lokalne, ale coraz częściej wychodzą z bogatą ofertą także dla przedsiębiorców i samorządów. Cykl inauguruje wywiad z prezesem Podkarpackiego Banku Spółdzielczego z Sanoka.

Bank prowadzi 7 tys. rachunków przedsiębiorców, obsługuje 34 jednostki samorządowe.

"Puls Biznesu": Jak konkurujecie z bankami komercyjnymi, SKOK-ami i Bankiem Pocztowym, które coraz mocniej wchodzą na tereny zastrzeżone dla do tej pory dla bankowości spółdzielczej?

Lesław Wojtas, prezes Podkarpackiego Banku Spółdzielczego:

Naszym największym atutem jest duża elastyczność cenowa i decyzyjna. Szybkość decyzji, możliwość znacznej modyfikacji oferty w zależności od potrzeb klienta oraz fakt, że jesteśmy w stanie pomóc tym klientom, którzy przechodzą trudności finansowe. To sprawia, że jesteśmy konkurencyjni.

Co bank oferuje przedsiębiorcom?

Kredyty, usługi kartowe, lokaty z możliwością negocjowania warunków, obsługę walutową, faktoring, leasing, fundusze inwestycyjne, podpis elektroniczny oraz ofertę ubezpieczeniową, czyli praktycznie wszystko. Obsługujemy około 7 tys. rachunków przedsiębiorców, a ich liczba dynamicznie rośnie.

A co samorządami?

Obsługujemy 34 jednostki samorządu terytorialnego (JST), prowadząc dla nich ponad 2 tys. rachunków. To ważni klienci pod względem pozyskiwania depozytów, zarówno bieżących, jak i terminowych. Jesteśmy elastyczni cenowo. Obsługujemy ich na miejscu, w urzędach. Mamy tam swoje placówki.

Czy bank odczuł kryzys finansowy?

Zawirowania gospodarcze nie wpłynęły ujemnie na działalność banku. Wynik z podstawowej działalności bankowej był wyższy o 26 proc. niż w 2008 r., przewyższając planowane założenia. Z powodu wzmożonej walki o depozyty byliśmy zmuszeni jednak ponosić wyższe koszty odsetkowe w I półroczu 2009 r. Staraliśmy się pozyskiwać klientów o dobrej kondycji finansowej, którzy z powodu ograniczenia akcji kredytowych przez banki komercyjne stracili źródło finansowania. Dzięki temu o 24 proc. wzrosła sprzedaż kredytów korporacyjnych.

Jak rekomendacja T wpłynie na działalność banku?

Ograniczy dostęp do kredytów osobom, które nie posiadają wysokich dochodów, ale spłacają raty terminowo. Trzeba pamiętać, że nasz bank działa w specyficznym regionie, są to często tereny wiejskie i mniejsze miasta. Po wdrożeniu rekomendacji może się okazać, że wielu klientów, znanych nam od lat, wiarygodnych, ale mających niskie dochody, a jednocześnie niskie koszty utrzymania zostanie pozbawionych możliwości kredytowania. Klienci będą zmuszeni odejść do konkurencji, na przykład do SKOK-ów czy Providenta.

Jakie bank ma plany na ten rok?

Uruchomimy kilka punktów obsługi klienta i dwie kolejne placówki, co wiąże się ze wzrostem zatrudnienia — zamierzamy zatrudnić około 40 osób. Priorytetem na ten rok w zakresie nowych technologii informatycznych jest wdrożenie kart on-line oraz poprawa jakości usług bankowości elektronicznej.

Jak, pana zdaniem, będzie rozwijać się polska gospodarka? Czy widzi pan jakieś symptomy polepszenia bądź pogorszenia sytuacji?

PKB powinien rosnąć w nieco szybszym tempie niż w 2009 r. Analizując nastroje konsumentów oraz zachowanie otoczenia biznesowego, nie widać pogorszenia koniunktury w sektorze. Wręcz przeciwnie. Dotacje unijne stymulują rozwój nowych firm, które potrzebują kapitału. Czynnikiem, który może osłabić to zjawisko, jest rekomendacja T.