Stany Zjednoczone wraz z Japonią negatywnie odnoszą się do idei nowej instytucji twierdząc, że stanie się ona konkurentem dla ulokowanego w Waszyngtonie Banku Światowego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Azjatyckiego Banku Rozwoju. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że na czele tego ostatniego tradycyjnie stoi któryś z japońskich oficjeli.
Tymczasem deklarację założycielką oprócz Chin podpisało około 35 krajów, w tym najważniejsi sojusznicy USA i Japonii z Europy i Azji. Według ostatnich doniesień, współzałożycielem ma być również Iran.
Kim zapowiadając swoją kooperację z AIIB podkreślił, że nowy bank powinien stosować się do wysokich standardów ochrony środowiska, pracy i zamówień publicznych.
Przemawiając w think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych powiedział, że „… jest wystarczająco dużo pracy dla każdego do zrobienia i nie można tak sobie odrzucić oferty współpracy z AIIB”. Szef Banku Światowego ocenia, że państwa rozwijające się potrzebują dodatkowo 1-1,5 bln USD rocznie na inwestycje infrastrukturalne takie jak drogi, mosty, koleje, porty lotnicze czy elektrownie.
Kim zapowiedział, że zamierza omówić współpracę z bankiem, podczas spotykania chińskimi i innymi oficjelami w trakcie dorocznego posiedzenia MFW i Banku Światowego w Waszyngtonie w przyszłym tygodniu.