Bank w internecie czy bank z internetu?

Paweł Zielewski
20-09-2005, 00:00

A to nie to samo? Sam już właściwie nie wiem. Różnica między bankiem internetowym w stylu mBanku czy Inteligo a internetowymi kanałami dostępu do rachunków założonych w tradycyjny sposób zaciera się. Nie powoli. Zaciera się w sposób, o jakim jeszcze dwa-trzy lata temu nikomu się nie śniło. I nie chodzi tu wcale o coraz powszechniejszy dostęp do internetu, ale o przełamanie przekonania samych bankowców, że jedynie osobisty kontakt z klientem daje sposobność zaoferowania mu pełnej gamy usług. Pełnej gamy, czyli nie tylko kont osobistych, lokat czy mniej lub bardziej skomplikowanych przelewów (również zagranicznych), ale także produktów, które w swój charakter mają wpisane osobisty kontakt z bankowcem, czyli szerokiej oferty kredytowej.

Brzmi to bardzo optymistycznie, ale inaczej brzmieć nie może, gdy oprzeć się wyłącznie na zapewnieniach instytucji finansowych. Rzeczywistość różni się jednak nieco od obietnic i deklaracji. Dziś oferta kredytowa w bankach internetowych, załatwiana przy pomocy wirtualnego dostępu do banku, ogranicza się praktycznie do kart kredytowych czy złożenia wniosku o udzielenie kredytu, jednak dotychczasowe obserwacje tempa rozwoju e-bankowości dają — nie, nie nadzieję — pewność, że w niedługim czasie w sieci dostępny będzie każdy rodzaj kredytu, a podpis długopisem zostanie zastąpiony cyfrowym.

To wciąż jednak kwestia przyszłości. Skupmy się raczej na tym, co już mamy. A mamy sporo. Sporo korzyści, ale też sporo wątpliwości. Chociaż rozwój bankowości internetowej i tej dostępnej z przeglądarki internetowej jest zaiste imponujący, mógłby być bardziej dynamiczny, gdyby nie pytania potencjalnych klientów o bezpieczeństwo transakcji. Zapewnienia banków, że stosują najnowsze zabezpieczenia w tej materii, giną w konfrontacji z pojawiającymi się coraz częściej informacjami ze świata o skutecznych atakach hakerów na bazy danych klientów, wyprowadzeniu pieniędzy z kont internetowych, wykorzystywaniu błędów w przeglądarkach do wyrywania klientom haseł, loginów, informacji potrzebnych do korzystania z internetowej metody zarządzania finansami osobistymi. Dzisiaj nie oprocentowanie i nie mniejsze koszty korzystania z bankowego internetu liczą się najbardziej. Z punktu widzenia ciułacza absolutną podstawą jest pozytywna odpowiedź na pytanie „czy moje pieniądze są w banku bezpieczne i czy otwierając okno przeglądarki, nie otwieram zarazem portfela, z którego czerpać mogą przestępcy?”

Banki stosują coraz bardziej skomplikowane zapory uniemożliwiające osobom niepowołanym zdobycie strategicznych dla klientów informacji, włamanie się na ich rachunki i ich wyczyszczenie. Problem w tym, że klient, zafascynowany wyższym oprocentowaniem i niższymi prowizjami, kwestie bezpieczeństwa odkłada na drugi plan. Dopiero wraz ze wzrostem — nazwijmy to — świadomości bankowej uważniej przygląda się, jak jest chroniony.

Błąd. O wyborze tego lub innego banku powinny decydować nie tylko koszty, ale także zakres usług dostępnych za pomocą komputera oraz zabezpieczenie transakcji — nie tylko sprzętowe i programowe używane w banku, ale też stosowane przez samego klienta. Banki, które oferują dostęp do kont w internecie, różnią się wykorzystywanymi rozwiązaniami. Sami bankowcy na kolejnych stronach postarają się wytłumaczyć, na czym one polegają i przekonać wątpiących do ich skuteczności.

Partnerem dnia „e-bankowego” wydania Finansów Osobistych jest Multibank, którego oferta i rozwiązania wiele razy zdobywały najwyższe miejsca w specjalistycznych rankingach. Specjaliści z Multibanku opisują zasady, którymi kierowali się przy tworzeniu jednego z lepszych na rynku serwisów internetowych. Sporo miejsca poświęcają też bezpieczeństwu oraz własnej wizji rozwoju rynku bankowych usług dostępnych w sieci.

Zapraszam do lektury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / / Bank w internecie czy bank z internetu?