W szerszym ujęciu należy jednak zdawać sobie sprawę z powodów, które skłoniły inwestorów do ostatniej wyprzedaży wspólnej waluty.
Głównym powodem były spekulacje rynkowe, wsparte komentarzami eurodecydentów co do ewentualnej obniżki stopy depozytowej poniżej zera. Taka decyzja ze strony EBC zdecydowanie przyczyniłaby się do wypchnięcia kapitałów na rynek, jednak jej bezpośrednim celem byłoby zainicjowanie akcji kredytowej w strefie euro.
Z drugiej strony natomiast jesteśmy świadkami postępującej dyskusji o możliwym zainicjowaniu „exit strategy” przez Fed. Spekulacje o możliwym zakończeniu programów luzowania wspierały dolara na ostatnich sesjach, powodując dodatkowo, że inwestorzy redukowali pozycje na bardziej ryzykownych aktywach. Z uwagą śledzić należy wystąpienia bankierów centralnych zaplanowane na końcówkę tygodnia, gdzie inwestorzy doszukiwać się będą sygnałów co do perspektyw przyszłej polityki EBC oraz Fedu.
Na krajowy rynek dotarły tymczasem niejednoznaczne sygnały z gospodarki. Pomimo wyższej od oczekiwań inflacji (CPI oraz bazowej) słabsze dane dotyczące PKB skutecznie utrzymują oczekiwania na dalsze obniżki stóp procentowych w Polsce. Równoczesne ustabilizowanie się rentowności polskich obligacji powyżej 3,2 proc. spowodowało, ze zwyczajowa korelacja pomiędzy złotym a rynkiem długu nieznacznie zmalała, a inwestorzy uwagę skierowali na notowania EUR/USD. W ujęciu technicznym strefa 4,19-4,22 zł powinna jednak wyhamować deprecjację złotego, a nawet w przypadku korekty wzrostowej na EUR/USD stać się platformą do niewielkiego umocnienia złotego.