Banki inwestycyjne chcą mieć centra usług

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2012-11-15 00:00

Goldman Sachs sprawdził Warszawę. Przymiarki robi Morgan Stanley.

Polska jest świetną lokalizacją dla centrów usług, w których pracuje już prawie 100 tys. osób. Nad otwarciem takich ośrodków z bardzo zaawansowanymi procesami zastanawiają się kolejne wielkie światowe instytucje.

— Goldman Sachs rozważa otwarcie w Polsce niewielkiego centrum usług, w którym będzie pracować mniej niż 50 osób. Firma sprawdzała Warszawę — twierdzi źródło „PB”.

— Nie komentujemy — brzmi odpowiedź z biura prasowego Goldman Sachs. Polską interesuje się też Morgan Stanley. Ten bank jest o wiele mniej zaawansowany w poszukiwaniu lokalizacji. Na razie wiadomo tylko, że myśli nad takim projektem. Biuro prasowe instytucji w USA nie odpowiedziało na pytania „PB” w tej sprawie.

Śmietanka finansjery

— Coraz więcej firm ze światowej ekstraklasy rynków finansowych przymierza się do inwestycji w Polsce — przyznaje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

— Obserwujemy wysyp projektów firm z sektora usług finansowych. Rozwijają się m.in. Credit Suisse czy Bank New York Mellon — przyznaje Paweł Panczyj, dyrektor zarządzający Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce.

Latem amerykański Brown Brothers Harriman ogłosił, że otwiera w Krakowie centrum usług finansowych, administracji,operacji i systemów IT. State Street, który w tym mieście działa od pięciu lat i zatrudnia ponad 1 tys. osób przy obsłudze księgowej funduszy inwestycyjnych, doda 600 etatów. We Wrocławiu ponad 1 tys. osób w centrum Credit Suisse obsługuje działy strategii ilościowych, bankowości prywatnej, prawne czy zgodności z przepisami. BNY Mellon zapowiedział wiosną, że wrocławski ośrodek urośnie z 90 do 400 pracowników. W Poznaniu Franklin Templeton zatrudnia 500 osób, które prowadzą obsługę transferową funduszy inwestycyjnych.

Tylko stolica?

Eksperci uważają, że światowe marki interesują się głównie Warszawą.

— Najwięksi raczej inwestują w stolicach, w Polsce mogą rozważać jeszcze Kraków czy Wrocław. Paradoksalnie, nie potrzebują grantów. Jeśli będą chcieli, to przyjdą do Polski, ale nie szukają wielkich oszczędności, choćby dlatego, że i tak muszą ściągnąć odpowiedniego kalibru ludzi i ich tu utrzymać — twierdzi jeden z rozmówców „PB”. W Polsce działa 370 centrów usług i badawczo-rozwojowychz kapitałem zagranicznym. Zatrudniają ponad 90 tys. osób.

Roczna dynamika nowych etatów wynosi 20 proc. Z raportu firmy analitycznej Everest Group wynika, że w ubiegłym roku Polska — jako jedyny kraj z Europy — dołączyła do grupynajważniejszych na świecie lokalizacji centrów usług, czyli Indii, Chin, Filipin i Brazylii. W tegorocznej publikacji firmy Hackett Group Polska została uznana za trzecie miejsce na świecie dla tego typu inwestycji. Przegraliśmy tylko z Indiami i Chinami.

Irlandia górą

Inną światową marką, która interesuje się Polską, jest kancelaria White & Case. Nowe centrum wsparcia chce ulokować w Polsce lub w Irlandii. — Nie komentujemy tego typu informacji — ucina Marcin Studniarek z White & Case.

Taki ośrodek firma ma już od 2007 r. na Filipinach. Europejski ma być mniejszy, ale z bardziej ambitnymi zadaniami. Oprócz wsparcia administracyjnego, technologicznego, marketingowego i księgowego, które oferuje centrum w Manili, ma się zająć wsparciem prawnym.

— Właśnie dlatego w porównaniu z Irlandią Polska jest na straconej pozycji: tamtejsi prawnicy mają na co dzień do czynienia z prawem anglosaskim — twierdzi jeden z naszych rozmówców.