Banki inwestycyjne wymrą

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2011-09-07 08:24

Czyste banki inwestycyjne, jak Goldman Sach, Morgany Stanley czy Lazard są w odwrocie. Bankowość inwestycyjną przejmą banki uniwersalne – przekonują bankierzy na Forum Inwestycyjnym w Tarnowie.

Przez wiele lat banki inwestycyjne rządziły na rynku fuzji i przejęć. Dzięki temu zdobywały pozycję piękniejszej strony bankowości. Lehman Brothers czy Goldman Sachs błyszczały, ich pracownicy uchodzili za elitę. Morgan Stanley, który wydzielił się z tradycyjnego banku JP Morgan, szybko stał się większy od byłej matki. Zdaniem ekspertów uczestniczących w IV Forum Inwestycyjnym w Tarnowie, w Polsce globalni bankierzy inwestycyjni nie będą rozdawać kart.

- Kto na polskim rynku bankowości inwestycyjnej będzie rozdawał karty – globalne świetnie znane banki, jak Goldman Sachs, czy mocno osadzone lokalnie banki uniwersalne, które mają działy bankowości inwestycyjnej? Stawiam na międzynarodowe grupy, mocno osadzone na polskim rynku, które obok bankowości inwestycyjnej prowadzą tradycyjną bankowość korporacyjną, czyli są w stanie wziąć na siebie podstawowe ryzyko. Mówiąc wprost: nie tylko świadczyć usługi doradcze, ale również pożyczyć firmie pieniądze – mówi Przemysław Gdański, członek zarządu BRE Banku.

Podobnie uważa Paweł Graniewski, dyrektor bankowości inwestycyjnej w Citi Handlowy, który po kilkudziesięciu latach pracy dla czystych banków inwestycyjnych przeszedł do banku uniwersalnego.

- Czystych banków inwestycyjnych już nie ma za wiele: Goldman Sachs, Morgan Stanley, Lazard, Rothschild i to w zasadzie wszystko. Są w odwrocie, stoją przed wyzwaniami, choć przyszłość jest przed bankami uniwersalnymi, to nie znaczy, że znikną. Dla najlepszych czystych banków inwestycyjnych znajdzie się miejsce przy największych transakcjach. Miejsce na rynku jest dla wszystkich – mówi Paweł Graniewski.

Jego zdaniem, na rynku rozwijającym się, jak Polska, czysta bankowość inwestycyjna nie ma większych szans. 
- Tu bankowość inwestycyjna musi być oparta o lokalny zespół i tradycyjną bankowość korporacyjną, bo większość firm oczekuje kompleksowej usługi, a nie tylko usługi związanej z przeprowadzeniem oferty – mówi Paweł Graniewski.

Nie wszystkim podoba się to, że tradycyjne banki biorą się za bankowość inwestycyjną.

- W działalności doradczej świętą zasadą jest oddzielenie doradztwa przy transakcjach od audytu. To nam komplikuje biznes, tracimy wielu klientów, bo nie możemy łączyć usług. Podobny konflikt interesów występuje w bankach uniwersalnych – zauważa Dariusz Marzec, ekspert KPMG.

Wielkie oferty prywatyzacyjne przyciągnęły w ciągu ostatnich dwóch lat do Warszawy tuzy bankowości inwestycyjnej – biuro otworzyło tu m.in. Credit Suisse, Goldman Sach czy UBS.

- Jednym z najbardziej istotnych czynników, który skłaniał globalne banki do otwierania biur w Polsce, było to, że tu jest dużo lokalnego kapitału: w TFI, OFE i private equity. A jak kapitał jest, to banki inwestycyjne mogą zarabiać i działać. Czy możemy coś zepsuć? Ścięcie składki do OFE było taki krokiem, niestety wielkość transakcji prywatnych nie będzie tak duża, jak w ubiegłym roku - ocenia Tomasz Bardziłowski, dyrektor zarządzający Credit Suisse Securities.

Zdaniem ekspertów kolejnej fali napływu gigantów nie należy się spodziewać.

- Nie spodziewam się masowego napływu banków inwestycyjnych, bo nie należy się spodziewać się napływu transakcji fuzji i przejęć. Prywatyzacja powoli się kończy, można się jeszcze spodziewać wyjść niektórych banków z Polski. Nie widzę różnicy w jakości ani skuteczności pomiędzy bankami inwestycyjnymi a działami bankowości inwestycyjnej w tradycyjnych bankach. Specjalizacja może być potrzebna przy transakcjach na skalę międzynarodową, gdy polskie firmy postanowią wyjść poza najbliższą granicą. Przy takich transakcjach doświadczenie i wiedza globalnych banków inwestycyjnych jest niezbędna  - mówi Dariusz Tokarczuk, partner zarządzający kancelarii Gide Loyrette Nouel.