
Aprecjacja indeksów tej pierwszej grupy wynikała w głównej mierze z drożejących akcji banków, po tym jak opublikowano wyniki stress testów prowadzonych przez Fed. Rezultaty okazały się dla banków bardzo optymistyczne i pokazały, że średni współczynnik kapitałowy dla 23 banków, z aktywami przekraczającymi 100 mld USD każdy, był wyższy niż w zeszłym roku.
W efekcie mocno drożały walory takich gigantów jak JPMorgan Chase, Bank of America czy Wells Fargo. Momentami zwyżka sięgała ponad 3 proc. Ich udział w indeksach jest znaczący, więc nie dziwi lepsze zachowanie zarówno DJ IA, jak i S&P500.
Zyskały również inne spółki finansowe, które dotknął tegoroczny kryzys bankowy, w tym Charles Schwab, Western Alliance oraz Zions Bancorporation.
Zdaniem ekspertów, wyniki badania dają szansę na większą liczbę dywidend i wykupów, co bez wątpienia będzie kusić inwestorów.
Indeks banków skupionych we wskaźniku S&P500 zyskiwał ponad 2 proc., a wzrost ulgi pomógł również zwiększyć indeks bankowości regionalnej KBW, który wzmacniał się o około 1,5 proc.
Do zakupu „tradycyjnych” spółek zachęciły też najnowsze dane makro, które zdają się dowodzić, że amerykańska gospodarka wykazuje się dużą siłą i odpornością na coraz wyższe stopy procentowe. A właśnie zduszenia koniunktury i recesja ostatnio były największym powodem do obaw wśród handlujących akcjami i kierowało ich uwagę w stronę spółek zaangażowanych w wysokie technologie w tym związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.
Finalny odczyt tempa wzrostu gospodarki w I kwartale okazał się dużo lepszy niż wcześniej szacowano. PKB wzrósł bowiem o 2 proc. podczas gdy spodziewano się 1,4 proc. zwyżki. Zamiast spodziewanego wzrostu, ponownie spadła liczba tzw. nowych bezrobotnych co potwierdza siłę tego segmentu rynku.
Dane zwiększają szanse na dalsze zacieśnianie polityki monetarnej przez Fed, a narzędzia do mierzenia stopnia prawdopodobieństwa przyszłych ruchów władz monetarnych sugerują jeszcze co najmniej dwie podwyżki stóp do końca roku i praktyczni zerowe szanse na obniżenie stawek. Handlowcy wyceniają obecnie na około 86,8 proc. prawdopodobieństwo, że Fed podniesie stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 5,25-5,50 proc.na lipcowym posiedzeniu.
Doprowadziło to do umocnienia dolara i wzrostu rentowności obligacji na czym przegrywało złoto, jako oferujące mniejszy zysk, a przy tym będąc aktywem trudniejszym do handlowania.
Zyskała na wartości natomiast ropa, w czym niebagatelny udział miał środowy raport o nadspodziewanie mocnym spadku zapasów tego surowca w USA. A przy pozostającej w sile gospodarce może oznaczać zwiększenie popytu.
Indeks Nasdaq znalazł się pod presją strat ponoszonych przez tzw. megakaps, czyli spółki o gigantycznej wartości. Szczególnie negatywnie przekładały się przeceny walorów takich tuzów jak Amazon i Microsoft. Mimo to Nasdaq Composite wciąż jest na dobrej drodze do wzrostu o ponad 29 proc. w pierwszym półroczu, najlepszego wyniku od 40 lat.
Na zamknięciu sesji indeks największych amerykańskich blue chipów Dow Jones IA zyskiwał 0,80 proc. Szerszy wskaźnik S&P500 drożał o 0,45 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq Composite po zrywie pod koniec sesji wyszedł na „zero” notując sięgająca zaledwie 0,42 pkt stratę.
