Banki nie będą dla każdego

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-04-14 00:00

Banki nie będą dla każdego

Z analizy wyników badań Fundacji Edukacji i Badań Bankowych nasuwa się wniosek, że już niedługo polski rynek bankowy ulegnie bardzo precyzyjnej segmentacji. Jedną z grup będą stanowiły instytucje kierujące swą ofertę do wszystkich klientów indywidualnych. Tu niewątpliwie trudno będzie obalić dominującą pozycję PKO BP, który nadal identyfikuje się z grupą Polaków ciułaczy i podąża za ich potrzebami. Trudno też będzie zachwiać pozycją Pekao SA, który tym potrzebom wychodzi na przeciw -— ot zanim jeszcze pomyślisz, że potrzebujesz, to już masz gotową ofertę. Na tym samym ogólnonarodowym rynku, choć jeszcze bliżej zwyłego klienta jest BGŻ i banki spółdzielcze. Mogą one odegrać bardzo znaczącą rolę edukacyjną. Można im zarzucić, że zbyt wolno wprowadzają nowoczesne produkty, ale też mają najtrudniejszą grupę klientów — zwykle o niskich dochodach, nieświadomych możliwości korzystania z oferty finansowej.

DRUGI segment rynku będą stanowiły banki koncentrujące podstawową część swojej działalności na określonym regionie Polski. Oferujące produkty bardzo ściśle dopasowane do potrzeb i stylu życia mieszkańców danej części kraju. Taką postawę prezentuje — jak się okazuje bardzo skutecznie — Bank Śląski. Upraszczając, także taki model chce przyjąć Bank Zachodni i Wielkopolski Bank Kredytowy, a także Bank Przemysłowo-Handlowy.

TRZECIĄ grupę mogą stanowić banki elitarne, które ofertę będą kierowały tylko do wybranych — obecnie robi tak Citibank, ale postrzegany w ten sposób jest także Handlobank, detaliczne ramię BHW. Kolejnymi tego typu przykładami będą instytucje, które obsługę klientów indywidualnych będą prowadziły przede wszystkim przez Internet i home-banking. Mało prawdopodobne jest, by w najbliższym czasie instytucjom finansowym, które tworzą taki sposób obsługi, zależało na kliencie masowym. Barierą jest tu nie tylko problem dostępu do komputera czy Internetu, ale często cena, np. jak w przypadku Citibanku korzystającego zresztą z sieci akwizytorów i centrum telefonicznego, a nie obsługi w świecie wirtualnym.

OCZYWIŚCIE podział na trzy segmenty nie będzie sztywny. Część klientów będzie czerpała dla siebie produkty i usługi w każdym z nich. Już obecnie widać nie tylko pierwsze symptomy podziału, ale także to, że wiele osób dywersyfikuje swój portfel i jest klientami dwóch, trzech instytucji finansowych. Tak naprawdę jest to dobre również z punktu widzenia bezpieczeństwa założonych depozytów.