Banki nie chcą ciąć kosztów kredytów

Paweł Zielewski, Agnieszka Morawiecka
opublikowano: 2001-10-15 00:00

Banki nie chcą ciąć kosztów kredytów

Od początku roku Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 4,5 proc. To dobrze? Niekoniecznie, ponieważ banki bardziej skłonne były reagować na decyzję RPP cięciami oprocentowania lokat niż kredytów.

Rada Polityki Pieniężnej — małymi krokami — ścięła od początku roku każdą z trzech stóp procentowych o 4,5 proc. Banki nie poszły jednak jej śladem. Ceny kredytów na rynku spadły średnio o 2 proc. Największe polskie banki komercyjne były znacznie bardziej oszczędne w obniżaniu oprocentowania pożyczek gotówkowych — tak dla klientów indywidualnych, jak i dla firm. Bez oporów natomiast naśladowały tempo RPP w obniżaniu oprocentowania lokat.

Ściąć głowę hydrze

Działania banków budzą ambiwalentne uczucia. Z jednej strony istnieje zrozumiały, ale populistyczny żal klientów indywidualnych i części polityków, że instytucja finansowe wykorzystują cięcia stóp do zwiększenia zysków z kredytów. Z drugiej strony ekonomiści i analitycy przypominają, że rodzimy rynek kredytów jest rynkiem wyjątkowo ryzykownym. To główny powód, dla którego banki nie naśladują ślepo RPP i prawdopodobnie długo tego robić nie będą.

— Główną tego przyczyną jest sytuacja finansów w kraju. Banki oceniają dziś ryzyko kredytowe jako szczególnie wysokie w obecnych warunkach gospodarczych i nie są skłonne do rozwijania akcji kredytowej. W dużym stopniu wzrosło ryzyko utraty płynności finansowej przez wiele przedsiębiorstw, a udzielanie kredytów za wszelką cenę nie leży w gestii tych instytucji — uważa Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.

— Istotną kwestią jest także próba ochrony marży odsetkowej przez banki w sytuacji rosnącej konkurencji, spowodowanej obniżką stopy lombardowej — dodaje Artur Szeski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa CDM Pekao SA.

Spadający koniec roku

Analitycy zgodnie twierdzą, że decyzja RPP dla części banków była zbawieniem. System bankowy jeszcze pół roku temu stał przed perspektywą drastycznego obniżenia zysków w tym roku. Doskonałe wyniki półroczne Pekao SA były wyjątkiem.

— Polityka RPP dała bankom podstawy do uznania, że pierwotne prognozy wyników są możliwe do zrealizowania. Pod warunkiem jednak, że ceny kredytów spadną nieznacznie, każda obniżka zostanie odpowiednio nagłośniona i wykorzystana marketingowo, a w banku zaostrzone zostaną procedury oceny wiarygodności kredytowej klientów bez odstraszania ich — mówi bankowiec z instytucji, która dotychczas nie kwapiła się z radykalnymi cięciami cen pożyczek gotówkowych.

Rada Polityki Pieniężnej, podejmując każdą kolejną decyzję o cięciach, nie wspominała już o niebezpiecznym wzroście akcji kredytowej. Rolę ograniczania tempa udzielania kredytów przejęły same banki. Duża w tym rola inwestorów zagranicznych, którzy narzucili polskim instytucjom zachodnie, ostrzejsze standardy oceny klientów. To istotne, zwłaszcza że — według różnych szacunków — ogólny portfel kredytów w sytuacji nieregularnej i złej w całym systemie waha się między 20 a 30 proc. wszystkich udzielonych pożyczek.

I znów jak bumerang wraca kwestia ryzyka kredytowego.

— Obecnie prawie każdy podmiot gospodarczy ma mniejsze czy większe kłopoty finansowe. Klienci indywidualni tym bardziej. W tej sytuacji oprocentowanie kredytu stanowi pewnego rodzaju rekompensatę za ponoszenie tego ryzyka. Dodatkowo banki mogą zarobić na coraz większej różnicy pomiędzy oprocentowaniem depozytów i kredytów.

Równie ważnym czynnikiem, który powoduje niewielkie obniżanie stóp procentowych kredytów w stosunku do stopy lombardowej, jest zwiększona emisja wysoko oprocentowanych papierów skarbowych, którą wymusza na ministrze finansów duży deficyt budżetowy. Papiery skarbowe są konkurencyjne w stosunku do zysków osiąganych z kredytów ze względu na to, że cechują się wprawdzie mniejszym zyskiem, ale też zdecydowanie mniejszym ryzykiem, które ponosi bank.

W związku ze spowolnieniem gospodarczym zmniejsza się także liczba dokonywanych transakcji bankowych. Banki próbują nadrobić mniejsze zyski z opłat i prowizji za dokonywane operacje bankowe — tłumaczy Alfred Adamiec, analityk PBK Asset Management.

Umiarkowane emocje

Inaczej problem wygląda po dokonaniu drastycznego rozróżnienia kredytów dla firm i kredytów dla klientów indywidualnych.

— Moim zdaniem, nie istnieje praktycznie żadna rozbieżność między tymi dwiema stopami. Oprocentowanie kredytów dla przedsiębiorstw, których liczba jest trzykrotnie większa niż kredytów dla ludności, idzie zgodnie z trendem RPP. Od stycznia do 12 października WIBOR zmniejszył się o 4,36 pkt proc. w stosunku do obniżki stopy lombardowej ustalonej przez RPP, wynoszącej 4,50 pkt proc. — mówi Marcin Wróblewski, analityk DM BZ WBK.

Reakcje banków na cięcia RPP, chociaż budzą emocje, na razie nie są aż tak gwałtowne. Wszystko może jednak się zmienić, gdy Rada Polityki Pieniężnej dokona jeszcze w październiku kolejnego cięcia. Nieoficjalnie politycy z koalicji SLD-UP-PSL mówią, że stopy powinny spaść aż o 6 proc.

Gdyby tak się stało, to nie RPP znalazłaby się pod ostrzałem, ale banki i ich oprocentowanie.

Banki milczą.