Banki nie lubią użytkowników komórek z WAP

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-01-15 00:00

Banki nie lubią użytkowników komórek z WAP

Cztery instytucje finansowe pozwalają na transakcje WAP-em lub SMS-ami

Mimo iż więcej Polaków korzysta z telefonów komórkowych niż z Internetu, mniej banków zdecydowało się na wdrożenie systemów dla usług bezprzewodowych niż dla bankowości internetowej. Przedstawiciele branży informatycznej sugerują, że może to być spowodowane chęcią ukrycia przed klientami opieszałości obsługi, jaką serwują banki.

Aplikacje bankowe, pozwalające na świadczenie usług mobilnych z wykorzystaniem protokołu WAP lub SMS-ów, znajdują się w ofercie coraz większej liczby krajowych firm informatycznych. Systemy takie oferują zarówno młode spółki, powstałe specjalnie z myślą o rynku technologii bezprzewodowych, jak i znane od lat przedsiębiorstwa, kojarzone dotychczas z produkcją systemów transakcyjnych. Zainteresowaniu tworzeniem aplikacji opartych o technologie bezprzewodowe, jakie wybuchło wśród firm informatycznych, trudno się dziwić. Telefonów komórkowych używa bowiem więcej Polaków niż deklaruje aktywne korzystanie z sieci Internet. Jednak z sześciu banków, oferujących obecnie jakąkolwiek formę usług mobilnych, dwa korzystają z aplikacji stworzonych własnymi siłami, a dwa kupiły systemy zagranicznych producentów. Tylko jeden przyznaje się do korzystania z oprogramowania stworzonego przez krajowego producenta. Przedstawiciele polskich spółek informatycznych, które rozpoczęły prace nad systemami do bankowości mobilnej, nie przejmują się jednak tymi proporcjami.

— Serwisy obsługiwane przez telefony komórkowe zaoferowało na razie 6 banków. Jest to więc dopiero początek rynku i trudno mówić o jakichś klarownych tendencjach w wyborze dostawców tego typu rozwiązań — podkreśla Maciej Hazubski, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży spółki L2Mobile.com.

Prognozy na przyszłość

Przedstawiciele branży informatycznej twierdzą, że najszybciej wypadną z rynku rozwiązania tworzone własnymi siłami przez zespoły informatyczne banków. Obserwacje wskazują, że robienie wszystkiego własnymi siłami nie jest ekonomicznie uzasadnione. Nawet dużej instytucji finansowej trudno stworzyć grupę informatyków konkurencyjną wobec wyspecjalizowanych firm. Firma tworząca aplikacje dla różnych instytucji jest w stanie obniżyć koszty pojedynczego projektu. Dysponuje też większym doświadczeniem.

— Nawet operatorzy telekomunikacyjni zatrudniają do budowy serwisów WAP wyspecjalizowane firmy. Trudno zaś uwierzyć, że banki byłyby w tworzeniu takich rozwiązań sprawniejsze od firm telekomunikacyjnych — komentuje Jacek Diehl, dyrektor zarządzający DCS Computer Consultants Group.

Polscy producenci systemów do bankowych usług bezprzewodowych, większego zagrożenia dla swoich pozycji upatrują w swoich zachodnich odpowiednikach.

— Jest prawdopodobne, że banki mające inwestorów strategicznych będą wprowadzały w Polsce te aplikacje, które sprawdziły się w ich macierzystych instytucjach — prognozuje Maciej Hazubski.

Takie przypuszczenia potwierdza postawa polskiej fili Citibanku. Choć jego system SMS-ów nie ma nawet charakteru transakcyjnego, to i tak jest kopią rozwiązań stosowanych przez Citibank w innych krajach.

— Jeżeli ktoś tworzy oprogramowanie pewnego typu po raz pierwszy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że system nie został dostatecznie przetestowany i po jakimś czasie pojawią się w nim błędy poważnie komplikujące jego eksploatację. Dlatego woleliśmy sprawdzony system zagranicznego producenta od produktów krajowych spółek — wyjaśnia Mateusz Ostrowski, odpowiedzialny za system SMS-ów w polskim oddziale Citibanku.

System kompromituje

Nawet ci z przedstawicieli krajowych spółek oferujących oprogramowanie do świadczenia usług bezprzewodowych, którzy nie obawiają się zachodniej konkurencji, przyznają jednak, że na zamówienia ze strony banków może im przyjść długo poczekać. Ma to być związane m.in. z ogólnym stanem obsługi w tych instytucjach.

— WAP i SMS-y mają ustabilizowaną pozycję na rynku usług telekomunikacyjnych. To, że banki korzystają z nich tak rzadko, ma na pewno wiele przyczyn. Jedną z nich może być ogólny poziom obsługi w tych instytucjach. Za pomocą telefonu komórkowego informacje o stanie konta można uzyskać w dowolnym miejscu i czasie. Dzięki temu klienci mogą się np. dowiedzieć, że przelew, który powinien iść jeden dzień, w rzeczywistości szedł trzy dni. Nie ulega wątpliwości, że banki nie są zainteresowane przekazywaniem takich informacji — tłumaczy Jacek Diehl.