Banki nie składają broni

Artur Skoneczko
opublikowano: 2010-04-22 12:54

Choć opłaty za przelewy – szczególnie internetowe - systematycznie spadają, banki nie poddają się i zastawiają sprytne pułapki na nieostrożnych. To sprawia, że za przelew możemy słono zapłacić – alarmuje Alertfinansowy.pl.

Pierwszą pułapką, jeśli chodzi o przelewy, okazują się być konta oszczędnościowe. Banki boją się jak ognia zbyt częstego wyciągania kapitału z kont oszczędnościowych. Stąd wprowadzone opłaty za przelewy, które mogą sięgnąć nawet 20 zł (konto oszczędnościowe a la lokata w BZ WBK). Sporo zapłacimy też za przelew z Rachunku Mocno Oszczędzającego w Polbanku (10 zł) i z konta Sezam Oszczędzam w Banku BPH (7,99 zł). Oczywiście, w większości banków nie zapłacimy nic za jeden lub więcej przelewów w miesiącu na inne konto w tym samym banku. Tym samym banki zmuszają nas do założenia u siebie kont, za które mają nadzieję inkasować od nas przynajmniej kilka złotych z tytułu prowadzenia.

Najwięcej za osobiste zlecenie przelewu z konta osobistego w oddziale banku każe sobie płacić Deutsche Bank – 10 zł (konto dbNET). Drugi w stawce jest Raiffeisen Bank – aż 9,99 zł, a razem z nim Citibank Handlowy z tą samą opłatą (internetowe Citi Direct). W kontach osobistych Getin Noble Banku i ING opłata wynosi 9 zł, a w Sezam Direct (BPH) 8,99 zł. Niewiele lepszy pod tym względem jest Lukas Bank, w którym będąc posiadaczem konta e-lukas (internetowego!) będziemy musieli zapłacić za tę przyjemność 8 zł. Jeśli przyjrzymy się tym opłatom z szerszej perspektywy okaże się, że najdrożej za zlecenie przelewu w oddziale zapłacą posiadacze kont internetowych. Najwyraźniej w ten sposób banki chcą zrekompensować sobie tańsze opłaty za konta internetowe.

Przelewy telefoniczne są gdzieś po środku stawki, czyli pomiędzy tanimi przelewami internetowymi a znacznie droższymi przelewami dokonanymi w oddziale banku. W większości opłata za nie wynosi od 2 do 4 zł.

Artur Skoneczko 
Redaktor naczelny Alertfinansowy.pl