Banki nie w pełni wykorzystują sieć

Paweł Zielewski
opublikowano: 2000-02-04 00:00

Banki nie w pełni wykorzystują sieć

ROR z Internetu: oferta w powijakach

PIONIERZY: Pierwszy w sieci był Pekao SA, kierowany przez Marię Wiśniewską. Dość szybko do grona banków posiadających konta osobiste dostępne z komputera dołączył BPH, którym kieruje dziś Joseph Wancer. Dwa tygodnie temu swoją wersję bankowości internetowej przedstawił Marek Kulczycki, prezes PPABanku. fot. M. Pstrągowska, G. Kawecki, ARC

Chociaż internetowa oferta banków dla klientów detalicznych jest jeszcze w powijakach, już dzisiaj można pokusić się o wstępną jej ocenę. Bankowość sieciowa — zdaniem samych zainteresowanych — jest przyszłością finansów osobistych. Na razie jednak ta przyszłość nie rysuje się zbyt różowo.

Obecnie ofertę internetową mają rozwiniętą trzy banki: Pekao SA (Eurokonto WWW), Bank Przemysłowo-Handlowy (Sez@m), PPABank (Pl@net). Raczkuje też Wielkopolski Bank Kredytowy. Za pomocą komputera mogą się z bankiem kontaktować klienci PKO BP, BRE Banku (oferta typu private banking dla wybranych klientów). W ciągu kilku najbliższych miesięcy do tego grona dołączy Handlobank, Millennium, Wielkopolski Bank Kredytowy, Kredyt Bank i — prawdopodobnie — Powszechny Bank Kredytowy. Na razie propozycje banku w sieci są — jak na polskie możliwości — bardziej niż skromne.

Lista życzeń

Najpełniejszą ocenę polskiej oferty bankowości internetowej można znaleźć na liście dyskusyjnej pl.biznes.banki. Internauci, którzy biorą w niej udział rzadziej niż kiedyś poświęcają się ogólnej tematyce bankowej, uwagę swą kierując w stronę porównań ofert.

Najważniejszym kryterium dyskusji jest szybkość transmisji danych i zabezpieczenia poufnych informacji, które stosują banki. Pod tym względem nie ma instytucji finansowej, której można zarzucić brak odpowiedniej dbałości o dane klienta korzystającego z usług finansowych „z komputera”.

Zdarzają się jednak wpadki. Jeden z banków — stosując tzw. korespondencję seryjną wysłał do swego klienta list, w nagłówku którego umieścił ponad 700 nazwisk i adresów e-mailowych osób korzystających z tego nowoczesnego serwisu.

Są to jednak — tak twierdzą finansiści — błędy przypadkowe, które szybko zostają eliminowane po otrzymaniu sygnału, że „coś chodzi nie tak”.

Ukryta prawda

Gdyby jednak zebrać wszystkie żale, które wylali dotychczas internauci na ofertę internetową rodzimych instytucji finansowych, można by odnieść wrażenie, że nic nie chce czasami działać, jak powinno, a sama oferta skierowana jest wyłącznie do tych, którzy lubią ryzyko i którym nie zależy, czy ktoś dobierze się do ich pieniędzy czy nie.

Mimo iż nikt nie kwestionuje skuteczności zabezpieczeń danych klienta, internauci bardzo często wskazują, że niebezpieczeństwo przechwycenia ich jest ciągle realne. Szczególnie przy wykorzystaniu numeru karty płatniczej do regulowania transakcji w sieciowych sklepach. Nie jest to jednak wada rodzimej oferty internetowej — największe systemy plastikowych pieniędzy ostrzegają przed tego typu transakcjami.

Trzeba przyznać, że korzystanie z nowoczesnej oferty jest jeszcze obciążone sporym ryzykiem. Mimo zapewnień, że dane klienta, które przesyłane są w sieci, są zabezpieczone przez kilka niezależnych systemów bezpieczeństwa, należy pamiętać, że oferta internetowa to nadal działania w Polsce pionierskie.

Nie należy jednak popadać w panikę. Podstawowym zabezpieczeniem polskiego bankowego Internetu jest hasło użytkownika. Zwykle łączone jest z PIN-em nadanym przez bank. PPABank dołącza do swego Pl@net dyskietkę z dodatkowym kluczem bezpieczeństwa. Podobnie BPH. W Pekao SA to dodatkowe zabezpieczenie jest bardziej zaawansowane technologicznie.

Jak zapowiadają bankowcy, przyszłość należy do kart mikroprocesorowych, które — wraz z dodatkowym czytnikiem — mają być dostarczane klientom korzystającym z sieci. Urządzenie to ma również pełnić funkcję „ładowarki” danych na kartę, np. przelewania na nią pieniędzy z konta. To jednak daleka przyszłość.

Tu i teraz

Obecnie zakres oferty internetowej polskich banków jest podobny. Korzystanie z sieci umożliwia jednocześnie:

4 sprawdzanie stanu konta

4 sprawdzanie stanu i zakładanie lokat terminowych

4 dokonywanie zleceń przelewów w obrocie krajowym

4 ustanawianie zleceń stałych i ich zmianę

4 składanie wniosków o wydanie karty płatniczej

4 składanie wniosków kredytowych (jednak udzielenie samego kredytu następuje już według procedur standardowych, łącznie z wizytą w oddziale banku).

To podstawowa oferta banków dostępna z domowego komputera.

Z sieci, ale nie każdej

Również mimo zapowiedzi banków, że bez znaczenia jest, skąd klient będzie korzystał z oferty internetowej, na pytanie klienta, czy bankowi nie przeszkadza, że dostęp do sieci ma on jedynie np. w pracy — odpowiedzi są takie same: o wiele lepiej byłoby, gdyby Internet był w domu. Dostęp do niego jedynie w miejscu pracy na razie dyskwalifikuje.

Jeden z bankowców, którego poprosiłem o wyjaśnienie tej kwestii stwierdził, że bank nie stawia żadnych wymogów co do tego, gdzie ma stać komputer z wejściem do sieci, a odpowiedź musiała być kwestią pomyłki.

Żadne usprawiedliwienie.

Paweł Zielewski

BANKI W ŚWIECIE WIRTUALNYM. Trzy banki już wprowadziły, a jeden właśnie rozwija, konta internetowe. Wśród prekursorów jest BPH.