Banki rzuciły się na obligacje

Anna Borys
opublikowano: 2009-02-04 00:00

Polskie firmy nie mają co liczyć na kredyt. Powód? Banki masowo kupują papiery skarbowe.

Polskie firmy nie mają co liczyć na kredyt. Powód? Banki masowo kupują papiery skarbowe.

Decyzje Rady Polityki Pieniężnej dotyczące obniżek stóp procentowych nie przynoszą na razie większych skutków. Kredyty może i tanieją, ale problem w tym, że banki przestały ich prawie udzielać. W najgorszej sytuacji są krajowe firmy. W grudniu miały one kredyty złoto-we o wartości 163,7 mld zł — o 4,4 mld zł mniej niż miesiąc wcześniej. To największy nominalny spadek od lutego 2002 roku.

Co banki robią z górą gotówki? W ostatnich miesiącach Polacy zachęceni wysokimi odsetkami przynieśli im przecież dziesiątki miliardów złotych.

Obligacje poszukiwane

Tajemnicę odkrywają najnowsze statystyki Ministerstwa Finansów. Dotyczą zaangażowania inwestorów na krajowym rynku długu. Okazuje się, że krajowe banki na potęgę kupują polskie papiery skarbowe — obligacje i bony. W grudniu — jak wynika z danych resortu finansów — zwiększyły udział w tym segmencie rynku aż o jedną piątą, czyli o bagatela 21 mld zł (na koniec roku mieli papiery skarbowe za 135 mld zł). To największy miesięczny skok od lat!

To dobra informacja jedynie dla rządu. I to tylko na krótką metę. Minister finansów Jacek Rostowski może na razie spać spokojnie. Ma zapewnione finansowanie deficytu budżetowego. Pytanie tylko, jak długo. Analitycy ostrzegają, że w dłuższym okresie finansowanie rządu przez banki, a nie przedsiębiorców, może odbić się czkawką całej gospodarce.

Winne ryzyko

Skąd ten popyt? Krajowi analitycy tłumaczą, że banki po prostu boją się udzielać kredytów z powodu kryzysu i rosnącego prawdopodobieństwa upadłości kredytobiorców.

— Banki zapewniają sobie niewielki, ale pewny zysk. To dobra strategia na złe czasy. Gorzej wygląda to z punktu widzenia gospodarki. Stratni są przedsiębiorcy, którym bardzo trudno o kredyt — mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Podobnego zdania jest Jarosław Kalinowski, zarządzający Allianz TFI.

— Nawet jeśli banki mają gotówkę, to jeszcze nie znaczy, że zaczną udzielać kredytów. Niepewność jest zbyt duża — powiedział.

Polskie banki nie są jednak wyjątkiem. Podobnie jest na Zachodzie. Na przykład w USA instytucje finansowe wolały w grudniu dopłacać rządowi (tamtejsze obligacje skarbowe miały ujemną rentowność), niż pożyczyć kapitał innym potrzebującym. W Europie natomiast od kilku miesięcy furorę robią lokaty nocne deponowane w Europejskim Banku Centralnym (trafiało na nie nawet 300 mld euro).

Cash is the king

Za granicą niepewność na rynku potęgują kłopoty tamtejszych banków. Wiele z nich stoi lub stało na skraju upadłości i sięga po pomocną rządową dłoń. Problemy z płynnością jak dotąd omijają krajowe instytucje. Nie można jednak zapomnieć, że większość z nich ma za plecami właśnie wystraszonych zagranicznych właścicieli.

— Zagraniczne banki matki często dawały wytyczne, żeby zmniejszyć ryzyko swoich spó-łek córek. Stąd zakupy obligacji — wyjaśnia Marek Zuber, ekonomista Dexus Partners.

Nie tylko matki nie ufają córkom. Banki pożyczając sobie pieniądze, chcą gwarancji. Jako zabezpieczenie przyjmują właśnie obligacje skarbu państwa.

— Banki mają więcej obligacji, bo są one traktowane jako ekwiwalent płynności. Zarówno w transakcjach z bankiem centralnym jak i między sobą — tłumaczy Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Obligacje kuszą

Kupujących polskie papiery skarbowe kusi też hossa, którą wywołała Rada Polityki Pieniężnej, obniżając stopy procentowe. Od listopada ceny krajowych pięcioletnich obligacji wzrosły nawet o 10 proc.

— Banki nie znajdują lepszej inwestycji na rynku, dlatego inwestują w obligacje — mówi Jacek Wiśniewski.

Wtóruje mu Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

— To będzie dobry rok dla obligacji. Nawet jak nie będzie ruchu na krzywej rentowności, to można liczyć na kupon — dodaje Jakubowski.

Jak wynika z danych resortu finansów, w grudniu papiery skarbowe kupowały nie tylko banki, ale i krajowe TFI i fundusze emerytalne. Nieznacznie spadło zaangażowanie tylko inwestorów zagranicznych.

Cykl zamknięty

Banki, kupując obligacje, dławią gospodarkę, zmniejszając akcję kredytową. Cierpią na tym zwłaszcza polskie firmy. Jak długo to potrwa?

— Trudno powiedzieć. Niepewność na rynku jest ogromna — przewiduje Bohdan Wyżnikiewicz.

Do optymistów nie należy też Kalinowski z Allianz TFI.

— Bankowcy działają jak inwestorzy na giełdzie. Jak jeden zacznie udzielać kredytów, to za nim pójdą kolejni. To się stanie, gdy nasza gospodarka zacznie się podnosić z kolan, czyli … na początku przyszłego roku — przewiduje Kalinowski.

Anna Borys