Banki też nie czytają „drobnego druku"

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2013-08-12 11:06

Dmitrij Agarkow dostał list z banku z ofertą karty kredytowej. Warunki finansowe nie odpowiadały mu, więc postanowił je zmienić. Teraz bank ma kłopoty, pisze „The Telegraph”.

42-letni Agarkow zeskanował proponowaną umowę z banku Tinkoff Credit Systems wprowadzając do niej odpowiadające mu warunki finansowe, m.in. zerowe oprocentowanie, brak opłat oraz nieograniczony limit kredytowy. Odesłał umowę do banku a ten ją podpisał. Teraz, za każdym razem kiedy złamie jej warunki musi płacić klientowi 3 mln rubli odszkodowania. Jeśli zdecyduje się zerwać umowę, kara wyniesie 6 mln rubli.

fot. istockphoto.com
fot. istockphoto.com
None
None

- Bank potwierdził zawarcie umowy na warunkach klienta i wysłał mu kartę kredytową oraz stosowne dokumenty – powiedział prawnik Agarkowa dziennikowi Komiersant. 

Po tym, jak się zorientował w sytuacji, Tinkoff Credit Systems próbował zamknąć rachunek mieszkańca Woroneża i pozwał go o 45 tys. rubli z tytułu opłat, których jednak nie było w zmienionej przez Agarkowa wersji umowy. Kilka dni temu rosyjski sąd uznał jednak, że prawo jest po stronie klienta, bo bank podpisał kontrakt i jest zobowiązany go wypełnić.

- Podpisali dokumenty bez ich oglądania. Mówili to, co zwykle mówią klienci banków w sądzie: Nie przeczytaliśmy tego – powiedział prawnik Agarkowa.

Teraz Agarkow pozwał Tinkoff Credit Systems o 24 mln rubli odszkodowania za niehonorowanie kontraktu i złamanie umowy. Bank natomiast pozwał klienta zarzucając mu oszustwo. Oleg Tinkow, twórca i założyciel Tinkoff Credit Systems przekonuje, że prawnicy banku oceniają iż klient nie tylko nie dostanie 24 mln rubli, ale otrzyma 4 lata więzienia za oszustwo. Sprawa ma zostać rozpatrzona we wrześniu.