Banki winny uszanować małe firmy leasingowe

Wojciech Bertisch
opublikowano: 2000-10-16 00:00

Wojciech Bertisch: Banki winny uszanować małe firmy leasingowe

BEZ DYSKRYMINACJI: Ocena ryzyka transakcji leasingowej powinna być dokonywana również przez banki według jednoznacznych kryteriów — postuluje Wojciech Bertisch. fot. BS

Fala niepokojów przeszła w ostatnim czasie przez banki po ujawnieniu skutków działania niektórych firm leasingowych. Centrale ograniczyły lub zabroniły swoim oddziałom udzielania kredytów firmom z tej branży. Gdyby jednak bankowi decydenci zechcieli westchnąć: mea culpa, to od bicia się w piersi aż dudniłoby w ich gmachach. To przecież banki oceniają klientów i ryzyko transakcji oraz dyktują warunki. Im mniejsza firma leasingowa — tym są one ostrzejsze, a im większa — tym bardziej liberalne.

NAJNOWSZE zakazy i ograniczenia też pewnie dotyczyć będą głównie tych małych. I nieważne, jaka jest terminowość spłat ich zobowiązań kredytowych, jaki mają procent zerwanych umów leasingowych, ile kredytów postawiono w stan natychmiastowej wymagalności, jakie są tego przyczyny i konsekwencje, wreszcie, jaki jest sposób zorganizowania i zarządzania przedsiębiorstwem leasingowym. Brakuje gruntownej, metodycznej analizy przyczyn załamania się spłaty zobowiązań firm leasingowych względem banków. Ocena ryzyka transakcji leasingowej powinna być dokonywana również przez banki według jasno określonych, jednoznacznych kryteriów, tych samych dla wszystkich leasingodawców.

OBECNIE banki weryfikują oceny spółek leasingowych różnymi metodami. Będzie to pożyteczna akcja, jeżeli ciężar szyldów tych spółek nie przeważy ich merytorycznych ocen, w tym oceny procedur prowadzących do maksymalizacji bezpieczeństwa transakcji. Tymczasem niektóre banki działają wobec małych firm drastycznie — koniec z wami. Nie wierzą, iż małe też bywa bezpieczne.

W MAŁYCH spółkach głównymi udziałowcami, czyli właścicielami, są osoby fizyczne — jedna lub kilka — i to one tworzą najprawdziwsze prywatne przedsiębiorstwa. Tu ocena ryzyka transakcji jest ważniejsza od zakładanych profitów. Tu też decyzja o podpisaniu lub niepodpisaniu umowy leasingowej, czyli o podjęciu lub niepodjęciu ryzyka, należy do właściciela. Jest on najczęściej prezesem zarządu, świadomym skutków i konsekwencji błędu nie tylko dla spółki, ale i bezpośrednio dla siebie. W dużych przedsiębiorstwach, o rozdmuchanej strukturze, decentralizacja decyzji powoduje, że właściciele dowiadują się jedynie o skutkach złych umów leasingowych, nic nie wiedząc o przyczynach. Banki natomiast, ufne w renomę dużych, zaskakiwane są często małością ich zdecentralizowanych kompetencji.

KOLEJNYM problemem jest mało profesjonalne przygotowanie kadry do zarządzania spółką leasingową. Najczęstszą metodą kształcenia bywa nauka na własnych błędach i na własny rachunek bądź też — na własnych błędach, lecz na rachunek pracodawcy, czyli właściciela. Na temat zarządzania przedsiębiorstwem leasingowym nie było i nie ma materiałów dydaktycznych, zaś doświadczenia i praktyka nie wykształciły jeszcze właściwych wzorców. Adepci tej trudnej sztuki zdani są na intuicję, improwizację i zapożyczone standardy, często zresztą mało ambitne. Świadczy o tym niski poziom prac dyplomowych i magisterskich na temat leasingu, pisanych przez słuchaczy różnych szkół, a nawet szacownych uczelni.

IMPORT fachowców oraz systemów informatycznych okazuje się dla firmy leasingowej nieskuteczny. Oferta rodzimych firm jest skromna i nie rozwiązuje kompleksowo problemów zarządzania przedsiębiorstwem leasingowym. Generalnie brak jest takich systemów, a te nielicznie funkcjonujące są autorskimi opracowaniami kierujących firmami. Leasing powoli cywilizuje się już w prawie, ale to życie pokazuje, kto naprawdę jest praworządnym i wiarygodnym profesjonalistą.

Wojciech Bertisch jest prezesem firmy WB Asekuracja — ISO System Leasing