Bankierzy w panice! Tak powstał J. P. Morgan

Nowoczesny system finansowy wykuwał się przez serię kryzysów, które doprowadziły do stworzenia systemów regulacyjnych i instytucji takich jak Fed. Załamania rynku zawsze tworzyły tysiące bankrutów, ale i przyczyniały się do budowy wielkich fortun. Tak też było w 1907 r.

Pierwsze lata XX wieku odznaczały się dużą niestabilnością finansową. Wynalazki takie jak telegraf i telefon umożliwiły międzynarodową koordynację działań inwestycyjnych na niespotykaną wcześniej skalę. Zaczęły powstawać instrumenty finansowe zbyt skomplikowane do opanowania przez istniejące regulacje. Chęć zysku, chciwość i związana z nią panika w obawie o pieniądze dopełniały dzieła.

Tłum zgromadzony na Wall Street przed wejściem do New York Stock Exchange podczas paniki bankowej w październiku 1907 roku. Po prawej stronie widoczny budynekFederal Hall z pomnikiem George’a Waszyngtona
Zobacz więcej

Tłum zgromadzony na Wall Street przed wejściem do New York Stock Exchange podczas paniki bankowej w październiku 1907 roku. Po prawej stronie widoczny budynekFederal Hall z pomnikiem George’a Waszyngtona

Wielka panika bankowa zaczęła się od kryzysu na giełdzie nowojorskiej. W 1907 r. zanotowała ona spadki rzędu 50% w stosunku do szczytów z poprzedniego roku. Inwestor Otto Heinze próbował wzbogacić się szybką manipulacją cenową akcjami spółki United Copper założonej przez jego brata, Augustusa. W tym celu 14 października, w poniedziałek, rozpoczął skupowanie walorów. We wtorek kurs zamknął się na poziomie 30, a w środę spadł do 10 dolarów za akcję. Heinze był zrujnowany. Co ciekawe, obrót akcjami odbywał się na rynku zewnętrznym, na krawężniku ulicy, który przeistoczył się później w American Stock Exchange. 

Wieść o upadku Otto dotknęła również jego brata, Augustusa i powiązane z nim banki. Został szybko odwołany z zajmowanych funkcji w nadzorach kilku z nich, ale i tak klienci tych instytucji ruszyli wypłacić swoje pieniądze. W konsekwencji doszło do zachwiania płynności kolejnych banków i Knickerbocker Trust Company – trzeciego pod względem wielkości trustu w Nowym Jorku. 

Wtedy do akcji wkroczył John Pierpont Morgan, właściciel J.P.Morgan&Co. Miał wielkie pieniądze, olbrzymie znajomości i doświadczenie w walce z kryzysami - w 1893 r. podczas innej paniki giełdowej zapewnił płynność rynkowi finansowemu za pośrednictwem Departamentu Skarbu. Już w sobotę 19. października powrócił na Wall Street, a następnego dnia zebrał najważniejszych i najbogatszych finansistów Nowego Jorku. Morgan po przejrzeniu ksiąg zrezygnował z pomocy Knickerbocker Trust, a po kolejnych spotkaniach z najważniejszymi bankierami i urzędnikami wskazał National City Bank of New York (poprzednika Citibanku) jako najbezpieczniejszą przystań finansową, od której należy rozpocząć ratowanie rynku. W tym celu John D. Rockefeller wpłacił olbrzymią sumę do National City Bank, a Morgan zadeklarował Associated Press, że gwarantuje wypłacalność tego banku do połowy swojego majątku.

Banki jednak wciąż były niechętne do udzielania kredytów krótkoterminowych wspomagających płynność transakcji na NYSE. Ceny zaczęły wyraźnie spadać a prezes giełdy zagroził przerwaniem sesji. Przez dwa dni, 24 i 25 października Morgan organizował zbiórki pieniędzy wśród bankierów i finansistów, które dosłownie transportowano na Wall Street aby udzielać inwestorom pożyczek. Tak dotrwano do weekendu, ale sytuacja nie mogła trwać w nieskończoność.

W piątek wieczorem powołano dwie komisje - jedna przekonała duchowieństwo do uspokojenia rozhisteryzowanych wiernych podczas niedzielnych nabożeństw, druga zaś skoncentrowała się na wytłumaczeniu prasie, iż kryzys został zażegnany.

Kiedy nowojorczycy gromadzili się w swych parafiach nie zdawali sobie sprawy, że tym razem to ich miasto stanęło na progu bankructwa. Jego niewypłacalność byłoby katastrofą, dlatego Morgan wykupił miejskie obligacje o wartości 30 mln dolarów, co zażegnało kryzys.

Do początku listopada udało się opanować sytuację na giełdzie, ale zagrożenie nadciągnęło z innej strony. Widmo upadku kilku trustów skłoniło Morgana do zaproponowania skomplikowanego rozwiązania, które uratowałoby te instytucje za cenę przejęcia przez US Steel firmy Tennessee Coal, Iron and Railroad Company. Problem polegał na tym, że US Steel już posiadała 60% udziałów w rynku, a ówczesny prezydent Roosevelt był wrogiem monopoli. Dał się jednak namówić na godzinę przed otwarciem giełdy, bo wiedział jakie mogą być konsekwencje kolejnego kryzysu.

Panika roku 1907 doprowadziła do krótkotrwałej recesji gospodarki Stanów Zjednoczonych. Rozpoczęła się również dyskusja dotycząca częstotliwości kryzysów oraz roli, jaką w ich zażegnaniu mieli bogaci i bogacący się na nich milionerzy. W listopadzie 1910 r. zwołano poufną konferencję liderów rynku finansowego, na którym stworzono projekt amerykańskiego banku centralnego - rezerwy federalnej. 

Założyciel magazynu „Forbes” Bertie Forbes napisał kilka lat później:

"Wyobraźcie sobie grupę największych bankierów tego kraju, wykradającą się z Nowego Jorku prywatnym pociągiem w środku nocy, ukradkiem przemierzających setki mil na południe, wykradających się na opuszczoną wyspę, na której znajduje się tylko kilku ich służących, ukrywających się tam przez cały tydzień w takiej konspiracji, że nawet jedno z ich nazwisk nie zostało ujawnione. Oto największy sekret amerykańskiej finansjery. Nie fantazjuję. Zwyczajnie po raz pierwszy mówię światu, w jaki sposób napisano raport Aldricha – fundament naszego systemu monetarnego."

System Rezerwy Federalnej USA powołał Kongres 22 grudnia 1913 r. jeszcze tego samego dnia ustawa została podpisana przez prezydenta i weszła w życie. Na jej czele stanął... podopieczny Morgana. 

John Pierpont Morgan nie doczekał nominacji swego wychowanka. Zmarł 31 marca 1913 roku. Zdążył jednak stanąć przed specjalną komisją śledczą badającą sprawę trustów. Jej członkowie zwrócili uwagę, że związani z Morganem ludzie zasiadali w zarządach 112 instytucji o łącznej wartości szacowanej na 22,5 miliarda dolarów (całkowita kapitalizacja amerykańskiej giełdy wynosiła wówczas około 26,5 miliarda dolarów). Wezwany przed komisję i zapytany o rolę zaufania, odpowiedział, że jest ono najważniejsze: "Od pieniędzy i czegokolwiek innego. Pieniądze nie kupią zaufania. Człowiekowi, któremu nie ufam, nie pożyczyłbym pieniędzy nawet pod zastaw wszystkich obligacji chrześcijańskiego świata."

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Bankierzy w panice! Tak powstał J. P. Morgan