Bankowa dywidenda na razie wstrzymana

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 13-01-2009, 00:00

Idą gorsze czasy, więc wąż w kieszeni bankowców nieźle się podtuczy. Nadzór dopilnuje, by banki nie

Dzielić się jest czym, ale lepiej zysku nie ruszać

Idą gorsze czasy, więc wąż w kieszeni bankowców nieźle się podtuczy. Nadzór dopilnuje, by banki nie

sięgały za głęboko do kiesy.

Choć czwarty kwartał 2008 r. był dla banków bardzo słaby, to do końca września zdążyły sporo zarobić. Na koniec III kw. zyski branży wyniosły 12,8 mld zł (wzrost o 20 proc. r/r). Teoretycznie jest się czym dzielić. Płonne to jednak nadzieje. Akcjonariusze raczej nie mają co liczyć, że banki lekką ręką będą płaciły dywidendę.

— W tym roku wśród analizowanych przeze mnie banków przypadki wypłaty dywidendy będą bardzo nieliczne, a może nie będzie ich wcale — mówi Andrzej Powierża, analityk DM Handlowy.

To dlatego, że gospodarka zwalnia, lecz nikt nie jest w stanie powiedzieć, o ile, a to pod znakiem zapytania stawia kwestię wysokości rezerw. Na pewno trzeba będzie robić odpisy na niespłacane kredyty. Poza tym nie wiadomo, jakie wymogi płynnościowe będzie mieć Komisja Nadzoru Finansowego (już zapowiedziała, że będzie uważnie sprawdzać wskaźniki płynnościowe: tam, gdzie są niskie, może sprzeciwić się zamiarom dzielenia zysku).

Żeby wilk był syty...

Banki pytane o dywidendę, oficjalnie odpowiadają, że rekomendacja zarządu co do podziału zysku zapadnie, kiedy utarg za 2008 r. zostanie wyliczony, czyli po publikacji wyników rocznych. Nieoficjalnie przyznają, że czasy hojnych wypłat dla akcjonariuszy na razie się skończyły.

— Nawet jeśli wypłacimy dywidendę, to będzie ona znacznie mniejsza niż rok temu. Równocześnie zobowiążemy się wobec KNF, że główny akcjonariusz w zamian dokapitalizuje bank — mówi przedstawiciel jednego z banków.

Chodzi o to, żeby i wilk był syty, i owca cała. Transakcja wiązana ma zadowolić akcjonariuszy głównego udziałowca banku, który będzie mógł wykazać się zyskiem zależnej spółki i uspokoić nadzór, że wypłacone pieniądze do Polski wrócą.

Z Lukas Banku dywidenda nawet nie zdążyła wypłynąć, a już wraca. A chodzi o podział zysku sprzed... dwóch lat. Niedawno bank powiadomił, że jesienią 2008 r. WZA uchyliło uchwałę walnego z maja 2007 r. o wypłacie akcjonariuszom 240 mln zł dywidendy.

— Główny udziałowiec nigdy pieniędzy nie pobrał i przez cały czas znajdowały się u nas na rachunku. Teraz zasilą kapitały banku — mówi Piotr Buszka, wiceprezes Lukas Banku, który wyjaśnia, że nie chodzi o żadne nadzwyczajne działania.

Właściciel, Credit Agricole, mógł sobie pozwolić na taki gest, gdyż jest najlepiej skapitalizowanym bankiem we Francji.

A z kolei Lukasowi pieniądze bardzo się przydadzą. Nie chodzi o płynność, bo Piotr Buszka zapewnia, że współczynnik wypłacalności utrzymuje się na bezpiecznym poziomie ponad 10 proc., lecz o rozwijanie akcji kredytowej.

— Chcemy w tym roku osiągnąć wyższą dynamikę sprzedaży niż w 2008 r. — mówi wiceprezes Lukas Banku.

Kapitał to przewaga

Właśnie z tego względu nad wypłatą dywidendy głęboko zastanawia się Pekao. Bank trzymał się przez lata zasady, żeby z roku na rok płacić o przysłowiową złotówkę wyższą dywidendę. Czy w tym roku od niej odstąpi? Kilka miesięcy temu Jan K. Bielecki, prezes Pekao, mówił, że wobec braku płynności w sektorze finansowym stopień kapitalizacji banku może być istotnym czynnikiem przewagi rynkowej.

— To stwierdzenie wciąż jest aktualne. Zarząd nie podjął jeszcze decyzji co do rekomendacji w sprawie dywidendy za 2008 r. i ma zamiar zrobić to zgodnie z harmonogramem po prezentacji wyników z minionego roku — mówi Arkadiusz Mierzwa, rzecznik banku, i dodaje, że współczynnik wypłacalności Pekao to obecnie 11,1 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy