Bankrutują coraz większe firmy

Gospodarka rośnie na potęgę, a spółek na skraju upadłości mamy coraz więcej. Skąd ten paradoks?

Firm w słabej kondycji przybywa już od wielu miesięcy, mimo że na sytuację w gospodarce trudno narzekać. W kwietniu Monitory Sądowe i Gospodarcze opublikowały informacje o 76 przypadkach niewypłacalności przedsiębiorstw. To o 13 proc. więcej niż rok temu — wynika z najnowszego raportu Euler Hermesa.

Zobacz więcej

PARADOKS: Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, zwraca uwagę, że mimo dobrej koniunktury oraz zwiększającego się PKB i eksportu, rośnie liczba niewypłacalnych firm. Fot. ARC

Dobrze, a jednak źle

— Gospodarka jest w tej chwili w dość dziwnym momencie: rośnie PKB i eksport, wielu przedsiębiorców ma dosyć duże zasoby gotówki, a mimo tego pojawił się spory wzrost niewypłacalności i pogorszenie tempa spłaty zobowiązań rok do roku — przyznaje Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka. Zdaniem Grzegorza Sielewicza, głównego ekonomisty Coface, sprzyjające otoczenie gospodarcze niestety nie jest jedynym kryterium, które przyczynia się do sytuacji płynnościowej przedsiębiorstw w Polsce.

— Nasze ostatnie badanie płatności potwierdziło, że pomimo, wysokiego tempa wzrostu gospodarczego opóźnienia w płatnościach dla kontrahentów wydłużyły się. Aż 9 na 10 firm w Polsce doświadcza zatorów płatniczych, a średnie zaległości wynoszą ponad 60 dni od ustalonej daty — mówi Grzegorz Sielewicz.

Natomiast z badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” Krajowego Rejestru Długów (KRD) oraz Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF) wynika, że przeciętny czas oczekiwania na zapłatę w ciągu kwartału wzrósł o ponad trzy tygodnie i wynosi obecnie trzy miesiące i 24 dni.

— Sytuacja pod tym względem jest najgorsza od 2,5 roku — zwraca uwagę Adam Łącki, prezes KRD. Ponadto, zdaniem Tomasza Starusa, nie wszystkie firmy czerpią korzyści z rozwoju gospodarczego. — Rosnące inwestycje dotyczą przede wszystkim nakładów na wielkie projekty infrastrukturalne, z czego korzysta dosyć wąskie grono dużych wykonawców — przekonuje Tomasz Starus.

Do tego inwestycje przyspieszyły i skumulowały się w krótkim czasie — zwraca uwagę Zbigniew Maciąg, ekspert Konfederacji Lewiatan. Przez to w górę poszły ceny materiałów budowlanych i wzrosły koszty pracy.

— W efekcie obecnie w wielu polskich firmach rośnie ekspozycja na ryzyko, a nie dochody, gdyż zwiększaniu się obrotów niekoniecznie towarzyszy wzrost zysku — wyjaśnia Tomasz Starus.

Budownictwo poszkodowane

Liczba niewypłacalnych spółek wzrosła szczególnie w branży budowlanej — odnotowano w niej 18 przypadków, czyli dwa razy więcej niż przed rokiem. Przy tym nie są to już jedynie małe przedsiębiorstwa. W minionym miesiącu problemy miały spółki o obrotach od kilkunastu do ok. 30 milionów złotych, często będące podwykonawcami dużych ogólnobudowlanych korporacji.

— W budownictwie brakuje wszystkiego: nie tylko pracowników czy materiałów, ale także czasu na realizację kontraktów i wystarczającychmarż z ich realizacji. Są już więc pierwsze przypadki firm rezygnujących z inwestycji, dla których zapłacenie kary za niewykonanie kontraktu wiąże się z mniejszymi stratami niż kontynuacja realizacji. Wiele spółek — nie tylko mniejszych podwykonawców, ale też podmiotów usługowych obsługujących proces inwestycyjny, handlowych czy w końcu produkcyjnych — odczuje skutki niskiej lub wręcz ujemnej rentowności budownictwa — twierdzi Tomasz Starus.

Z analizy wynika, że bankrutują coraz większe firmy. Jednak większość upadłości nadal dotyczy reprezentantów sektora MŚP, którzy nie są w stanie czerpać korzyści ze wzrostu gospodarczego. Rosnąca konsumpcja i eksport wymagają jednocześnie dużej konkurencyjności cenowej i kredytowej, czemu mniejszym spółkom trudno podołać. Dlatego sprzedają coraz więcej ci, którzy mogą zejść z cenami do poziomu dla maluchów nieosiągalnego — oraz kredytować sprzedaż przez okres i na skalę, na którą sektor MŚP nie może sobie pozwolić.

— Paradoksalnie obroty aktualnie niewypłacalnych firm są z reguły znacznie większe, niż w minionych miesiącach, i oscylują już w granicach kilkunastu, a nie kilku milionów złotych. W kwietniu najwyższy wzrost liczby niewypłacalności dotyczył spółek akcyjnych — mówi Tomasz Starus.

18 Tyle niewypłacalnych firm budowlanych było w kwietniu. Rok temu zaledwie 9 podmiotów z tej branży miało podobne problemy.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Bankrutują coraz większe firmy