Barack Obama mistrzem oprocentowania

Wybory są winne wszystkiemu. To od winnych wyborów zależy przecież, ile dany prezydent mógłby zarobić gdyby upłynnił piwnicę Białego Domu

Barack Obama postawił na spleśniałe

DAMA KENNEDY’EGO:
Wyświetl galerię [1/2]

DAMA KENNEDY’EGO:

Rozbieżność cenowa win Ve Clicquot jest spora, bo oferta obejmuje różne warianty — w tym szampany rocznikowe, z których najrzadszy w obiegu jest Ponsardin La Grande Dame ze średnią ceną bliską 600 zł. VEUVE CLICQUOT

Biorąc pod uwagę, że na każdego gościa wyborczego bankietu w nowojorskim Harlemie przypadało na rachunku około 30 tys. USD, można się spodziewać, że ubiegający się o reelekcję nie częstował tańszym winem stołowym. Znawca Mark Will-Weber, potwierdza, że Barack Obama podejmował gości m.in. amerykańskim rieslingiem Hermann J. Weiner z regionu Finger Lakes — czyli względnie daleko od najwyższej półki, bo na butelkę rocznika 2015 wystarczy około 70 zł, według Wine Searcher. Myśląc o inwestycji, sam trop demokraty byłby jednak bardzo udany, bo to właśnie rieslingi należą do tych win, które niesłusznie odrzucamy, nie znajdując na etykiecie żadnego szacownego château, tylko jakieś niemieckie przydługie wyrazy. Butelka mozelskiego Joh. Jos. Prüm kosztuje średnio powyżej 18 tys. zł, dlatego że do produkcji wybierane są tylko te z pojedynczych, dotkniętych szlachetną pleśnią owoców, które zdołały pozostać na gałązce kiści tak długo, żeby zeschnąć prawie do rodzynek. Potencjał dojrzewania do 50 lat, a wyraz chyba najtrudniejszy z możliwych — do zamówienia byłoby trockenbeerenauslase.

George W. Bush skończył na Napa

Poza podejmowaniem wyborców amerykańskim rieslingiem Barack Obama również zasłynął ze wspierania słynnego kalifornijskiego Napa Valley, wybierając w dodatku winnice prowadzone przez Afroamerykanów — jak chociażby Brown Estate produkujące czerwone Chaos Theory. Nieznajomość nazwy nie dowodzi przy tym braku rozeznania, bo wybór Obamy był dość wyszukany — w przeciwieństwie do karty ze słynnych 40. urodzin poprzednika w Colorado Springs, od których prezydent oficjalnie zaczął deklarować abstynencję. George W. Bush wybrał typowo — jak z Napa Valley, to cabernet sauvignon, a jak kalifornijski cabernet, to Silver Oak. Za butelkę z Silver Oak Cellars można już zapłacić powyżej 560 zł, ale trzeba pamiętać, że sam fakt, że inwestujemy na początku więcej, jeszcze nic nie daje. Wino z Silver Oak wyróżniono już nawet w branży jako kultowe, ale żeby rzeczywiście imponująco drożało, musiałoby go być bardzo mało, na co amerykańscy kolekcjonerzy wyraźnie jeszcze czekają.

Richard Nixon ostrożnie liczył roczniki

Też republikanin, a od George’a W. Busha dzieliły go nie tylko kadencje innych prezydentów — gdyby inwestor chciał pójść w ślady Nixona, postawiłby w tych zawodach prawdopodobnie na dwa najmocniejsze konie. Pierwszy to Château Margaux, a drugi Lafi te Rotschild, czyli wina, które w ostatnim roku podrożały w swoim wysokim segmencie najmocniej, bo powy- żej 20 proc., wynika z danych giełdy Liv-ex. Co istotne, te najwyżej oceniane i najdroższe wcale nie popisały się najwyższym wzrostem, bo za skrzynkę Château Margaux z 2005 płaci się teraz 6 tys. GBP (29 tys. zł), czyli o 12 proc. więcej niż przed rokiem — podczas gdy wart 3,1 tys. GBP (13 tys. zł) rocznik 2013 zdrożał ponad 44 proc. Cenowa przepaść jest takich rozmiarów, że na etykiety z 2005, 2009, 2010 czy 2015 wydać trzeba często grubo powyżej 26 tys. zł, a na pozostałe około 17,5 tys. zł, więc 1,5 tys. zł za butelkę. W typie Nixona byłoby oszczędniejsze rozwiązanie — z książek wiadomo, że ze swoimi ulubionymi rocznikami rozstawał się na tyle niechętnie, że kelnerzy mieli instrukcję serwowania gościom mniej kosztownych win, umiejętnie zasłaniając etykietę.

JFK nie krył relacji z Wielką Damą

W przypadku tej La Grande Dame nie chodzi akurat ani o Marilyn Monroe, ani tym bardziej o pierwszą damę, chociaż tajemnicza bohaterka związana była właśnie z jej ulubionym szampanem. Zaprawiane musującym winem przyjęcia Kennedych opisywano w „Washington Post” jako porównywalne z okresami wylewania rzeki Potomak — prezydent miał zlewać pałacowe meble pianą, odkorkowując kolejne butelki, z których Jackie Kennedy najchętniej wybierała właśnie Veuve Clicquot, ze słynnymi żółtymi naklejkami. W zależności od konkretnego rodzaju, inwestor zapłaciłby za nie teraz od 78 zł do 2 tys. zł, zawdzięczając górną krawędź przedziału tzw. Wielkiej Damie Szampanii, czyli synowej założyciela szampańskiego domu, która niebawem po tym, jak owdowiała, rozwinęła zarówno wybitnie nowatorską produkcję, jak i sprytny przemyt na dwór rosyjskiego cara. Jak w każ- dym portfolio, z oferty żół- tych etykiet również możemy więc wybrać aktywa mniej lub bardziej rokujące, bo poza wariantem za 70 zł, jest też mieszanka nazwana na cześć damy La Grande Dame, której średnia cena to około 600 zł. Reguły liczenia średniej i publicznego zachowywania się dam są jednak jasne — na wynik składają się ceny po kilkaset złotych i powyżej 2 tys. zł, przy czym roczniki młodsze z naturalną ogładą ustępują starszym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Barack Obama mistrzem oprocentowania