Barbara Lundberg czuje się skrzywdzona

Jarosław Sroka
opublikowano: 2002-10-29 00:00

Szanowna Pani Prezes, po kilku dniach namysłu postanowiłem odpowiedzieć na Pani list, choć z reguły nie zawracam sobie głowy korespondencją z osobami, które próbują nas szantażować i zastraszać. Robię jednak wyjątek, bo pisze Pani do mnie jako do osoby, która „zgodnie z przepisami prawa prasowego jest odpowiedzialna za naruszenie prawa”. Problem jednak w tym, że nic nie wiem, iż prawo zostało gdzieś naruszone. Chyba że wyrok na mnie zapadł zaocznie, werdykt wypisano palcem po wodzie, a w dodatku ktoś był sędzią we własnej sprawie. Mam zatem nadzieję, że zdarzyło się Pani przejęzyczenie. Jeśli nie, to serdecznie proszę o dodatkowe informacje na ten temat.

Ale do rzeczy. Zarzuca nam Pani, że opublikowaliśmy szereg artykułów na temat Elektrimu, a red. Marcin Goralewski „konsekwentnie lecz bezpodstawnie” przedstawiał Panią jako osobę odpowiedzialną za obecną sytuację spółki. Przypomnijmy jednak Czytelnikom, o co chodzi. Otóż zapytaliśmy kilkunastu analityków — anonimowo — który z szefów spółki ponosi największą odpowiedzialność za kłopoty holdingu? Wyniki tych sondaży rzeczywiście nie były dla Pani pomyślne. Podpowiada nam Pani jednak, że „dziennikarz nie jest wolny od obowiązku zachowania staranności w sprawdzeniu prawdziwości zarzutów zawartych w tych wypowiedziach”. Zgoda. Dlatego też znalazły się na naszych stronach argumenty, które tłumaczą tak niskie notowania Pani Prezes. I tak zarzuca się Pani m.in. chybione inwestycje, przeinwestowanie kosztem zwiększenia długu oraz doprowadzenie do konfliktu między Elektrimem a Deutsche Telekom. Warto chyba w tym miejscu dodać, że miała Pani okazję odnieść się na naszych łamach do wspomnianych zarzutów. I to tyle.

Szanowna Pani Prezes! Pani list traktuję jako próbę nacisku. Grozi nam Pani, iż „kolejne nierzetelne publikacje, przekraczające granice dozwolonej krytyki prasowej” i godzące w Pani dobra osobiste zmuszą Panią do szukania ochrony w granicach przewidzianych prawem.

Zgoda, ale pod warunkiem, że precyzyjne określi Pani, które z opublikowanych materiałów mijały się z prawdą. Co więcej proszę to uzasadnić, bo na słowo już Pani nie wierzymy. Jeśli zaś intencją Pani Prezes było powstrzymanie nas przed przygotowywaniem kolejnych artykułów na temat Elektrimu z Panią w roli prezesa, to zabieg ten jest daremny. A najlepszym na to dowodem jest nasz kolejny materiał.