Akcesja Polski do UE otworzyła przedsiębiorcom dostęp do funduszy strukturalnych, ale aby je otrzymać, trzeba wiele wysiłku i pieniędzy.
Raport „Bariery utrudniające korzystanie z funduszy Unii Europejskiej” ogłoszony na XI Ogólnopolskim Forum Gospodarczym Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a także wystąpienia profesora Andrzeja Kidyby, prezesa Lubelskiej Fundacji Rozwoju, i Mariusza Kwiecińskiego z Agencji Rozwoju Regionalnego w Koninie, nie pozostawiają wątpliwości — o dotacje nie będzie łatwiej.
Początek schodów
Raport wylicza dziewięć głównych przeszkód w korzystaniu z funduszy strukturalnych.
— Mamy do czynienia z poważnymi problemami w fazie wdrażania funduszy. Patrzę na to z punktu widzenia przedsiębiorcy i po prostu mu współczuję. Częste zmiany w dokumentach programowych, w dokumentacji konkursowej, w wytycznych dla wnioskodawców, we wzorach biznesplanów, zakresie niezbędnych załączników — to wszystko zmiany reguł gry w jej trakcie — wylicza Andrzej Kidyba.
Także procesowi aplikacji wniosku towarzyszą kłopoty.
— Procedury i wymogi są zbyt sformalizowane i często się zmieniają. Zapisy wytycznych do programu i instrukcji wypełniania wniosków są niejasne, niejednoznaczne. Czasu na usunięcie uchybień we wniosku jest za mało, za to ocena wniosku trwa za długo. Przedsiębiorcy wysuwają zastrzeżenia co do jakości oceny wniosku, wskazują na niezrozumiałe uzasadnienia decyzji o nieprzyznaniu dotacji. Do tego dochodzi problem z uzyskaniem jakiejkolwiek informacji, bo infolinie są przeciążone — mówi Mariusz Kwieciński.
Fundacja Małych i Średnich Przedsiębiorstw dodaje, że punkty konsultacyjne same miewają problemy z właściwą interpretacją zapisów dokumentacji programowej od właściwej instytucji. To wydłuża czas przekazywania odpowiedzi przedsiębiorcy i kształtuje negatywny wizerunek systemu informowania.
Problem z interpretacją przepisów nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę ich ogromną liczbę.
— Nastąpiło przeregulowanie całego programu. Chciano uregulować wszystko, do tego stopnia, że wzór umowy był załącznikiem do zarządzenia Ministra Gospodarki. Na domiar złego, skonstruowano go w tak sposób, że nic nie można było zmienić. Co więcej, błędne przepisy „poprawiono” rozporządzeniem z lipca 2005 r., które również zawiera błędy. A więc przez rok „odbijania piłeczki” między departamentami Ministerstwa Gospodarki nie można było odblokować możliwości zawierania umów.
System oceny wniosków jest zbyt scentralizowany, co sprawia, że proces oceny wniosków dodatkowo się wydłuża.
— Ocenę 90-95 proc. wniosków można spokojnie powierzyć instytucjom regionalnym. Dobrze poradziły sobie one z wdrażaniem Phare, ale potem scentralizowano system wdrażania funduszy i ograniczono rolę regionalnych instytucji finansujących. Tylko niewielka część funduszy jest wdrażana pod ich nadzorem. Wszystko to wzbudza w przedsiębiorcach obawę co do realnej szansy, że wsparcie otrzymają. A jeżeli w następnej edycji nie zdecentralizujemy systemu, to po prostu przyznanych nam środków nie wykorzystamy — przekonuje Andrzej Kidyba.
Będzie lepiej
Piotr Woźniak, minister gospodarki, zapowiada jednak zmiany m.in. w zasadach aplikowania o środki unijne. Nowy sposób oceny wniosków — najpierw pod względem merytorycznym, później formalnym, ma ułatwić dostęp do dotacji najlepszym.
Mirosław Marek, prezes PARP, twierdzi, że proces ubiegania się o dofinansowanie z funduszy strukturalnych ma zostać odbiurokratyzowany. Zapewnia, że zmierzające do tego prace trwają. Liczba punktów konsultacyjnych ma się podwoić w ciągu trzech lat. Dodatkowo prawie na 60 proc. środków unijnych, którymi dysponuje PARP, zawarto już umowy.
— To wynik wyższy niż średnia dla wszystkich programów w kraju, która wynosi około 50 proc. — mówi Mirosław Marek.
Pozostała ze środków unijnych kwota, według prezesa PARP, powinna być zakontraktowana bez problemów.