Barometr już nie odzwierciedla koniunktury

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-03-18 00:00

Indeks cen frachtów Baltic Dry, do niedawna używany jako niezawodny wskaźnik wyprzedzający koniunktury, jest na historycznym minimum.

Po tym jak papierkiem lakmusowym koniunktury gospodarczej na świecie przestała być miedź (o metalu mówiło się niegdyś, że ma doktorat z ekonomii), pod pręgierzem stanął indeks Baltic Dry. To wskaźnik mierzący stawki frachtów za przewóz takich surowców, jak ruda żelaza, węgiel czy zboża. Indeks właśnie spadł do najniższego poziomu w historii, co jeszcze niedawno uznano by za zapowiedź gospodarczej katastrofy (zwłaszcza że w ciągu ostatnich 13 tygodni zanurkował o 65 proc.). Tym razem taka interpretacja może okazać się myląca, uważa tygodnik „The Economist”.

Spadek cen frachtów zbiega się z wyhamowaniem chińskiej gospodarki, popyt ze strony której wywindował w ciągu ostatniej dekady notowania surowców. Jednak nic innego nie zapowiada takiej katastrofy, jak wskazywałby indeks Baltic Dry. Jego zniżki to raczej efekt natury rynku przewozów towarowych. Indeks odzwierciedla tak popyt na przewozy, jak i podaż statków, która z natury jest nieelastyczna z powodu długiego oczekiwania na wybudowanie jednostek. W ostatnich latach do eksploatacji weszły statki zbudowane jeszcze przed kryzysem finansowym i to one zaniżają stawki pobierane przez armatorów. © Ⓟ