Bartolini Air szkoli mniej, ale wozi więcej

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2021-10-20 20:00

COVID-19 opóźnił realizację kontraktu na szkolenie pilotów dla Ryanaira, ale więcej jest klientów na loty biznesowe. Tak czy siak, samolotów w spółce przybędzie.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Na jakim etapie są szkolenia pilotów Ryanaira
  • Jakie wyniki miały w ubiegłym roku spółki z grupy Bartolini Air
  • Co planuje spółka w najbliższych miesiącach

Gdy w 2019 r. łódzka szkoła Bartolini Air zdobyła pięcioletni kontrakt na przeszkolenie 300 pilotów dla Ryanaira, zaplanowała wykorzystanie do praktyk lotniczych portu w Szymanach i zakup ośmiu nowych samolotów. COVID-19 zweryfikował te plany.

– Realizacja kontraktu dla Ryanaira się przedłuży, nie tylko w naszym przypadku, ale też dwóch innych europejskich ośrodków, które dla niego pracują. Tymczasem linia musi zrekrutować 5 tys. osób, z których sporą część stanowią piloci i stewardessy, bo rozbudowuje flotę. Kilkumiesięczne ograniczenia w podróżowaniu spowodowały, że nie mogliśmy przyjmować na szkolenia osób z zagranicy. Ożywienie w Ryanair Mentored Programme nastąpiło latem tego roku, kiedy nowi kursanci zaczęli regularnie przyjeżdżać. Mamy lukę między osobami, które zaczęły kurs, a tymi, które dopiero zaczną, powstało więc duże opóźnienie. W listopadzie wrócimy do zwykłego trybu i zaczniemy co miesiąc przyjmować po 10 osób – mówi Bartłomiej Walas, prezes i założyciel grupy Bartolini Air oraz członek zarządu Bartolini Air Regional, spółki oferującej loty biznesowe.

Dopiero wtedy spółka wróci do planów i po zaliczeniu szkolenia teoretycznego w Łodzi kursanci będą jechać na Mazury na praktyki. Baza w Szymanach jest gotowa, została zatwierdzona przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, ale dotychczas Bartolini Air korzystała z niej ad hoc, a nie w skali, w jakiej planowała.

Choć szkolenia dla Ryanaira nie idą zgodnie z planem, szkoła lotnicza funkcjonowała przez całą pandemię, a chętnych nie brakowało.

– Będziemy mieli w tym roku ok. 200 kursantów, czyli tylu, ilu zawsze. Nie będzie tylko przyrostu spodziewanego w związku z kontraktem z Ryanairem – mówi Bartłomiej Walas.

Biznes na trzech nogach
Biznes na trzech nogach
Szkolenia pilotów Ryanaira się opóźniają, ale szkoła lotnicza działa jak dawniej, a lotów biznesowych jest kilkakrotnie więcej, więc grupa Bartolini Air kierowana przez Bartłomieja Walasa nie zwalnia, inwestuje i rozwija skrzydła.
Krzysztof Jarczewski

W tym roku szkoła kupiła dwa samoloty, w przyszłym planuje zakup czterech kolejnych i jednego symulatora. W 2019 r. miała 21,3 mln zł przychodów (wzrost z 16,8 mln zł w 2018 r.) i 657,2 tys. zł zysku (spadek z 1,6 mln zł).

- W 2020 r. zysk był zadowalający - wyniósł 600 tys. zł, a obroty sięgnęły 19,6 mln zł. Poczyniliśmy duże inwestycje: przenieśliśmy firmę do nowej siedziby, całkowicie wyremontowaliśmy w tym celu stary terminal łódzkiego lotniska. Nie zwolniliśmy nikogo, wręcz przeciwnie: jako grupa zatrudniliśmy dodatkowe siedem osób i mamy obecnie 55 pracowników – twierdzi twórca Bartolini Air.

Szkolenia pilotów zwolniły, ale skrzydła rozwinęła spółka Bartolini Air Regional. W 2019 r. miała 1,4 mln zł przychodów i 54,9 tys. zł zysku wobec 1,3 mln zł przychodów i 126,1 tys. zł straty rok wcześniej. W tym roku przychody wyniosą 8 mln zł, a spółka zdecydowała się na zakup drugiego samolotu. Na początku przyszłego roku będzie miała już trzy odrzutowce.

- O ile przewozy regularne są w tym roku o 41 proc. niższe niż w 2019 r., to w Europie przybyło 25 proc. lotów biznesowych. Linie regularne przez pewien czas nie latały, były kłopoty z połączeniami. Duża część klientów przesiadła się z klasy biznes do prywatnych odrzutowców, bo wybór, który wcześniej uważali za ekstrawagancję, okazał się w tej sytuacji racjonalny. Dawniej mieliśmy dni bez latania, teraz obie maszyny latają non stop – mówi Bartłomiej Walas.