BCC: Polska wpada w pułapkę zadłużenia

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-09-25 13:51

Poziom zadłużenia Polski i Polaków zaczyna być niebezpieczny dla przyszłości kraju - uważa BCC.

Prezes Business Centre Club Marek Goliszewski uważa, że poziom zadłużenia Polski i Polaków zaczyna być niebezpieczny dla przyszłości kraju. Wpadamy w pułapkę zadłużeniową, tak jak za Gierka - powiedział w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej.

Według danych BCC, w 2002 roku dług dewizowy Polski wyniósł 29 mld USD. W 2006 roku sięgnął 42 mld USD.

Wartość polskich obligacji w portfelach zagranicznych instytucji finansowych, banków, i inwestorów indywidualnych wyniosła w obecnym roku 74 mld zł. W 2001 roku było to 21 mld zł.

Według BCC w 2007 roku potrzeby pożyczkowe państwa szacowane są na 45 mld 266 mln zł netto. W tej kwocie mieści się konieczność sfinansowania 30 mld zł deficytu budżetowego oraz zrównoważenia ujemnego salda przychodów z prywatyzacji i prefinansowania w 2007 r. zadań z udziałem środków unijnych.

Koszty obsługi długów (publicznego, zagranicznego i krajowych papierów skarbowych) wyniosą ponad 60 mln zł, zaś źródłem sfinansowania potrzeb pożyczkowych państwa ma być zapożyczenie się za granicą na 10 mld zł i emisje krajowych papierów skarbowych na ponad 36 mld zł.

Według BCC niebezpieczną tendencją, ujawnioną w projekcie budżetu na 2007 rok jest także 8,5-proc. wzrost planowanych wydatków, dwukrotnie wyższy od przewidywanego poziomu wzrostu gospodarczego - 4,6 proc.

"Jest to budżet bardzo propaństwowy, gdzie państwowość oznacza obecność państwa w gospodarce i antyrynkowy" - powiedział w czasie konferencji członek Rady Głównej BCC, Maciej Grelowski.

Według BCC, zadłużają się również Polacy indywidualnie, bowiem od zeszłego roku kredyty dla gospodarstw domowych "wzrosły w tempie 20 proc. rocznie", a kredyty mieszkaniowe - o 50 proc.

Zdaniem BCC, jeśli nie zmieni się filozofia wydatków publicznych, polegająca na socjalnym "finansowaniu biedy", wówczas w niedługim okresie Polskę czeka kryzys pożyczkowy podobny do tego, jaki dotknął kraj w końcu lat 70. i na początku lat 80.DI PAP